Gollob w niedzielne przedpołudnie miał wystartować w motocrossowych mistrzostwach strefy północnej w Chełmnie. Podczas treningu przed zawodami uległ jednak poważnemu wypadkowi. Jak wykazały badania, doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Jeszcze w niedzielę przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. We wtorek został z niej wybudzony.

Sytuacja wygląda tak, że Tomek nadal walczy o życie, które jest zagrożone nie tyle ze względu na uraz kręgosłupa, ale przez uszkodzenia internistyczne – poobijane serce, zmiażdżone płuca, połamane żebra. Tomka czeka jednak jeszcze bardzo długa droga, by wyjść na prostą. istnieje zagrożenie paraliżu. On zdaje sobie z tego sprawę. W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć, czy będzie chodził. Jasnowidzem nie jestem - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" ojciec 46-letniego żużlowca.

Choć Tomasz Gollob wiele już przeszedł i uczestniczył w kilku zagrażających życiu wypadkach, to jeszcze nigdy sytuacja nie była aż tak dramatyczna. Tomek uczestniczył w wielu kolizjach, ich konsekwencją były pobyty w szpitalu, ale to co się tym razem wydarzyło wykracza poza wszelką wyobraźnię. Zakres kontuzji jest tak wielki, że aż trudno sobie wyobrazić, żeby w jednym wypadku doszło do tak wielu obrażeń - mówi Władysław Gollob.

Przyczyny wypadku bada prokuratura. Dla mnie nie są one jasne. Nie dopuszczam myśli, że Tomek coś zlekceważył, albo zbyt brawurowo podszedł do treningu i na skutek nieodpowiedzialnego zachowania doszło do wypadku. Jak się wsłuchać w komunikaty policji i domysły prokuratorskie, to wyłania się z tego pewna okoliczność, która być może miała wpływ na ten wypadek, ale nie chcę się bawić w spekulacje. To jest zbyt poważna sprawa - podkreśla ojciec żużlowca.

Tomasz Gollob zawsze wychodził cało nawet z najgorszych opresji. Jego ojciec wierzy, że tym razem też tak będzie. Zawsze był twardy, nigdy się nie poddawał. Teraz też się nie podda - zapewnia Władysław Gollob.