Początkowo mecz był bardzo zacięty. Koszykarze Prokomu próbowali ze wszystkich sił, ale nie mogli odskoczyć na wicej niż 5 punktów. Skazywana na pożarcie drużyna Turowa grała słabo, jej zawodnicy pudłują dużo rzutów, a mimo to utrzymywali dystans.

W trzeciej kwarcie koszykarze Prokomu poczuli się już mistrzami. Cały czas powiększali przewagę, która na koniec tej części gry wyniosła sześć punktów. Czwarta kwarta to już popis gry mistrzów Polski. Zdobyli 10 punktów z rzędu. Na dwie minuty przed końcem prowadzili 15 punktami. Nie było możliwości, żeby przegrali.

Ale zespół ze Zgorzelca nie był załamany. "Zaszliśmy bardzo daleko. Jestem wręcz dumny z siebie i moich koszykarzy" - powiedział trener Turowa, Saso Filipovski.

Koszykarze Prokomu od kilku lat rządzą w polskiej lidze. Rywale nie mają z nimi żadnych szans. Przez ostatnie trzy lata bez najmniejszych problemów zdobywali mistrzostwo Polski.

Czwartkowy mecz finału Dominet Bank Ekstraliga (do czterech zwycięstw):
Prokom Sopot - Turów Zgorzelec 68:55 (14:12, 14:13, 20:17, 20:13)
Prokom: Donatas Slanina 24, Christian Dalmau 18, Huseyin Besok 8, Filip Dylewicz 5, Adam Wójcik 4, Michael Andersen 4, Jasmin Hukic 2, Jeff Nordgaard 2, Przemysław Zamojski 1, Tomas Masiulis, Tomas Pacesas
Turów: Thomas Kelati 17, Lance Williams 10, Dragisa Drobnjak 8, Andres Rodriguez 6, Robert Witka 4, Vjeko Petrovic 4, Łukasz Koszarek 3, Krzysztof Roszyk 2, Andrej Stimac 2
Stan rywalizacji: 4:1