Wynik Love'a jest drugim w historii NBA. Trzy punkty więcej w jednej kwarcie rzucił 23 stycznia 2015 roku gracz Golden State Warriors Klay Thompson.

Równie znakomity mecz jak Love (w całym meczu 40 pkt) rozegrał inny gracz Cavaliers LeBron James, popisując się 44. triple-double w karierze. Tym razem złożyło się na to 31 punktów, 10 zbiórek i 13 asyst. Gospodarze popisali się jeszcze rekordem klubowym trafiając 20 razy zza linii 7,24 m.

"Rzecz jasna, że mamy bardzo zgrany zespół. To było wyraźnie widać. Jak posiadamy piłkę, to wiemy co z nią zrobić" - powiedział James.

To kolejne 40 punktów Love'a w meczu NBA. Jego rekord życiowy z czasów, gdy występował w Minnesota Timberwolves wynosi od 23 marca 2012 roku 51 pkt.

"Nie myślałem wcale, że mój wynik będzie rekordowy. Koncentrowałem się na grze" - tak krótko ocenił swój występ Love.

Najcelniej wśród pokonanych rzucał Damian Lillard, zaliczając 40 punktów, a 25 z nich zdobył w drugiej połowie spotkania.

O siedem punktów mniej niż w Cleveland widzieli widzowie spotkania w Oakland, w którym miejscowi Golden State Warriors zwyciężyli inny kalifornijski zespół Los Angeles Lakers 149:106.

"Wojownicy" ustanowili klubowy rekord - 47 asyst, to wynik o dwie lepszy od dotychczasowego z 1994 roku. Gospodarzy do sukcesu poprowadzili przede wszystkim Stephen Curry oraz Kevin Durant. Pierwszy z nich uzyskał 31, a drugi o trzy punkty mniej. Curry popisał się siedmioma rzutami za trzy punkty.

Najgorsi w rozgrywkach Dallas Mavericks przegrali dwunaste spotkanie z dotychczasowych czternastu. Tym razem we własnej hali ulegli Los Angeles Clippers 104:124. Na parkiecie po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją ścięgna Achillesa pojawił się w zespole teksańczyków, mistrzów ligi z 2011 roku, ich czołowy zawodnik Dirk Nowitzki. Niemiec zdobył dziesięć punktów. Była to siódma porażka z rzędu Mavericks. Tak "czarnej serii" nie mieli od lutego 1999 roku.

Po raz siódmy z rzędu wygrali mecz koszykarze San Antonio Spurs. Na wyjeździe pokonali Charlotte Hornets 119:114. Sacramento Kings zwyciężyli przed własną publicznością Oklahoma City Thunder 116:101, a DeMarcus Cousins popisał się 36 punktami i 13 zbiórkami. Blisko zaliczenia szóstego triple-double w sezonie był gracz gości Russell Westbrook. Miał 31 punktów 11 zbiorek i 9 asyst.

Dopiero druga dogrywka wyłoniła zwycięzcę w Filadelfii, gdzie miejscowe "Szóstki" przegrały z Memphis Grizzlies 99:104. Autorem sukcesu był rozgrywający Mike Conley, który rzucił 25 pkt, a do pełni sukcesu zabrakło mu jednej zbiórki i jednej asysty.

Po absencji w ośmiu meczach do zespołu Utah Jazz powrócił George Hill zdobył 22 punkty, a "Jazzmani" pokonali u siebie "Samorodki" z Denver 108:83, przerywając serię czterech przegranych.