Gortat na parkiecie przebywał tylko 18 minut i trafił jeden z dwóch rzutów z gry oraz trzy z czterech wolnych. Jego dorobek uzupełnia dziewięć zbiórek i trzy asysty. Popełnił jeden faul.

Polski środkowy w ostatniej kwarcie grał jedynie przez kilka sekund, a w ogóle w jej trakcie z ławki rezerwowych nie wstał podstawowy skrzydłowy Markieff Morris.

"Podoba mi się nieustępliwość i waleczność cechująca naszych rezerwowych. W przypadku graczy z pierwszej piątki mogę to powiedzieć tylko o kilku" - przyznał trener Wizards Scott Brooks, nie precyzując kogo ma na myśli.

"Czarodzieje" wciąż muszą sobie radzić bez swojego lidera Johna Walla, który ma problem z kolanem. Pod jego nieobecność ciężar gry bierze na siebie przede wszystkim Bradley Beal. We wtorek 24-latek zdobył co prawda solidne 28 punktów, ale trafił tylko co trzeci rzut (11/33).

Wśród zwycięzców najlepszy był Rondae Hollis-Jefferson, który na swoim koncie zapisał 16 pkt i 12 zbiórek.

Po serii pięciu wyjazdowych meczów, teraz Wizards czekają cztery spotkania we własnej hali. Już w środę podejmą Memphis Grizzlies (8-19) i być może będą już mieli do dyspozycji Walla.

Minionej nocy dopiero po raz pierwszy wystąpił Kawhi Leonard. Gwiazdor San Antonio Spurs od lata zmagał się z kontuzją mięśnia uda i opuścił 27 spotkań. W wyjazdowym meczu z Dallas Mavericks grał tylko przez 16 minut i uzyskał 13 pkt. Jego zespół niespodziewanie przegrał 89:95.

"Cieszę się, że wreszcie wróciłem. Tęskniłem za wszystkim co związane jest z koszykówką, nawet za nietrafionymi rzutami i przegranymi meczami" - podkreślił Leonard.

"Ostrogi" z bilansem 19-9 zajmują trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej. Lepsze są ekipy Houston Rockets (21-4) i Golden State Warriors (22-6). Na Wschodnie prowadzi natomiast Boston Celtics (23-6). Drużyny te minionej nocy odpoczywały.