Na czwartkowym zjeździe statutowym delegaci podjęli decyzję, która oznacza, że żaden zespół nie musi się martwić o to, iż w tym sezonie opuści bezpośrednio pierwszą ligę. Gra miałaby się zatem toczyć tylko o uniknięcie jednego miejsca barażowego, zmuszającego do rozegrania dwumeczu z 3. drużyną
drugiej ligi - podaje "Fakt".

Reszta miałaby zagwarantowany pierwszoligowy byt w kolejnym sezonie. "To skandal. Wypaczyliście sens sportowej rywalizacji" - oskarżał wtedy delegatów szef Wydziału Dyscypliny PZPN Michał Tomczak. Okazuje się jednak, że kluby z końca tabeli mogą się niezbyt długo cieszyć swoim bezpieczeństwem. Według prawników taka decyzja podjęta przez delegatów na zjeździe była nielegalna, co z kolei oznacza, że jest nieważna! Okazuje się, że delegaci nie mieli prawa podjąć tej decyzji, bo takich uprawnień nie daje im statut.

"On jasno określa, co mogą delegaci, którzy zbierają się na zjeździe statutowym. Mogą uchwalić zmiany w statucie lub wybrać zarząd związku. Nie mają natomiast prawa ingerować w zasady rozgrywek. Takie kompetencje ma tylko zarząd. Dlatego ich ustalenia co do spadków i awansów są po prostu nieważne" - mówi informator "Faktu".

Co to oznacza? Tyle, że nadal obowiązują stare reguły. Z ligi bezpośrednio spadają dwa najsłabsze zespoły, a trzeci od końca gra baraż z trzecim zespołem II ligi. O zasadach awansu i spadku nie może też w trybie przyspieszonym decydować związkowa Komisja ds. Nagłych. A właśnie w ten sposób delegaci planowali przeprowadzić ewentualne poprawki do uchwały zjazdu.