W poprzednim sezonie budżety klubów ekstraklasy wyniosły 191,5 mln złotych. Teraz pieniędzy jest zdecydowanie więcej. Nic dziwnego, że do Polski coraz liczniej wracają piłkarze, którzy do tej pory woleli grać na Zachodzie, bo tam można było zarobić kilka razy więcej - pisze "Fakt".

Okazuje się jednak, że polskie kluby są już w stanie zapłacić dobre pieniądze. Do ligi wracają tak znani gracze, jak Kamil Kosowski z włoskiego Chievo, Andrzej Niedzielan z holenderskiego NEC Nijmegen czy Radosław Kałużny z Cypru, który do niedawna był prawdziwym rajem finansowym dla naszych piłkarzy. "Należy się z tego tylko cieszyć, bo im lepsi zawodnicy będą biegać po naszych boiskach, tym wyższy będzie poziom naszej ligi. Już teraz pod względem finansowym możemy powoli równać się z ligą austriacką" - twierdzi prezes wicemistrza Polski GKS Bełchatów Jerzy Ożóg.

To właśnie jego klub będzie w nadchodzącym sezonie najbogatszy w naszej ekstraklasie. Budżet GKS może sięgać nawet 40 mln złotych. Takich pieniędzy nie miał do tej pory żaden polski klub. "Wysokość naszego budżetu to jedyna rzecz, której nie możemy ujawnić. Ale potwierdzam, że będziemy mieli więcej pieniędzy niż w poprzednim sezonie" - mówi "Faktowi" prezes Ożóg.

"Płace w polskiej lidze na pewno nie są takie jak w Bundeslidze czy czołowych drużynach Holandii, ale są to dobre pieniądze" - przyznaje Andrzej Niedzielan, napastnik Nijmegen, który dziś ma podpisać kontrakt z Wisłą Kraków. "W moim przypadku nie były one najważniejsze, bo mógłbym siedzieć na trybunach w Holandii i kasować co miesiąc solidną pensję. W Krakowie chcę walczyć o najwyższe cele, a nie o utrzymanie, jak przez ostatnie lata w Nijmegen. Podkreślam: pieniądze pieniędzmi, ale w Wiśle postaram się udowodnić, że potrafię grać w piłkę na wysokim poziomie".

Nasi piłkarze nie tylko wracają grać do Polski, ale też coraz mniej chętnie opuszczają rodzime kluby. "To prawda. Skoro mogą u siebie zarobić niezłe pieniądze, to dwa razy zastanowią się, zanim podejmą decyzję o wyjeździe. Mamy tutaj przykład chociażby Łukasza Garguły, który nie pcha się za wszelką cenę do zagranicznego klubu" - wyjaśnia w rozmowie z "Faktem" prezes GKS.

Na większe pieniądze niż w poprzednim sezonie może liczyć także mistrz Polski Zagłębie Lubin. Tam budżet na najbliższy sezon zamknie się w kwocie 27,5 mln złotych - 10 mln więcej niż w zeszłym sezonie. A może ulec jeszcze zwiększeniu, jeśli piłkarze z Lubina zakwalifikują się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W sumie aż sześć klubów będzie miało do wydania po ponad 20 mln złotych. W poprzednich rozgrywkach takim budżetem dysponowały tylko trzy. "Duże znaczenie ma perspektywa Euro 2012 w naszym kraju. Co rok w nasz futbol będą dzięki tej imprezie inwestowane coraz większe pieniądze" - kończy prezes Ożóg.