"Atmosferę w szatni po takiej klęsce łatwo można sobie wyobrazić. Była cicho jak makiem zasiał, chłopcy nawet na siebie nie krzyczeli" - relacjonuje dla DZIENNIKA trener Michał Globisz. "Zaznaczyłem, że turniej się jeszcze nie skończył. Podobnie jak po wygranej z Brazylią jeszcze nie awansowaliśmy, tak po tej strasznej porażce jeszcze nie odpadliśmy. Na analizę przyjdzie jeszcze czas" - twierdzi selekcjoner.

Jaki jest jednak powód tego, że Amerykanie przy naszych piłkarzach wyglądali jak króliczki z reklamy pewnych baterii? "Moi zawodnicy nie wytrzymali fizycznie" - mówi Globisz. "Mecz z Brazylią kosztował nas niesamowicie dużo sił, przecież przez ponad godzinę graliśmy w dziesiątkę, i nie nastąpiła pełna regeneracja. W dodatku Amerykanie słyną z fantastycznego przygotowania fizycznego. Fakt, że jako pierwsi strzeliliśmy gola, już w piątej minucie, też o czymś świadczy. Z każdą minutą było już gorzej" - dodaje polski trener.

Na zgrupowaniach w Jordanii, a później we Włocławku młodzi piłkarze nie ćwiczyli jednak kondycji. "Musimy bazować na tym, jak przygotowani przyjadą zawodnicy z klubów. Daleki jestem jednak od tego, by to na kluby zrzucać odpowiedzialność. Ośmieszyłbym się. To ja jestem odpowiedzialny i to moja porażka" - mówi DZIENNIKOWI Globisz.

Po spotkaniu z Brazylią sztab szkoleniowy obawiał się, żeby młodzi piłkarze zbytnio nie uwierzyli w swoją wielkość. Po trzech dniach nastroje się diametralnie zmieniły i teraz najważniejszym zadaniem Globisza oraz jego współpracowników będzie odbudowanie psychiki Artura Marciniaka i spółki. "Sekret dobrego wyniku w meczu z Koreą tkwi w ich głowach, a nie nogach" - analizuje trener. "Tak jak mieli zapomnieć o meczu z Brazylią, tak teraz po prostu muszą tę klęskę z USA wyrzucić z pamięci" - twierdzi selekcjoner biało-czerwonych.

W drugim meczu naszej grupy Brazylia wygrała z Koreą 3:2 (dwie bramki Alexandre'a Pato). Prowadzenie w tabeli z czterema punktami objęli Amerykanie, którzy w ostatnim meczu zagrają z Canarinhos. Spotkanie Polski z Koreą będzie w tej sytuacji zarówno dla nas, jak i dla Azjatów, meczem o wszystko.

"To będzie niesamowicie trudne zadanie" - mówi Globisz. "Koreańczycy w pierwszej połowie meczu z USA byli wyraźnie od Amerykanów lepsi. W drugiej zaczęli odstawać fizycznie. Ale to naprawdę dobry zespół. Zawodnicy koreańscy są zwinni i wygimnastykowani. Zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienić ustawienia na bardziej defensywne? Może należałoby dołożyć jeszcze jednego defensywnego pomocnika? Musimy ten mecz zagrać zupełnie inaczej. Z większą agresją" - kończy smutny Globisz.