Wychowanek Kmity Zabierzów podpisał ostatnio roczny kontrakt z mediolańskim klubem. "Włosi wypatrzyli mnie w kwietniu, kiedy przechodziłem testy w zespole Ascoli. W jednym ze sparingów wszystko wychodziło mi naprawdę ekstra. Broniłem na zupełnym luzie, pewnie dlatego, że nie wiedziałem ilu wpływowych działaczy mnie ogląda" - śmieje się Michał.

Miśkiewicz, oficjalnie czwarty bramkarz Milanu, na co dzień będzie trenował z juniorami. Zagra też z nimi w Primaverze, włoskiej lidze dla najzdolniejszych młodzieżowców. "Aby nie wyjść na idiotę przed nowymi kolegami, z którymi zamieszkam w ośrodku Milanello, wkuwam ostro włoskie słówka. Język to podstawa" - przekonuje bramkarz, który mimo młodego wieku imponuje elokwencją i odważnymi wypowiedziami. Potrafi na przykład skrytykować Didę, pierwszego golkipera Milanu, a także Jerzego Dudka, swojego idola.

O Brazylijczyku mówi - "Robi za dużo prostych błędów. Widać, że ma już swoje lata. Moim zdaniem tak wielki klub powinien mieć lepszego fachowca w wyjściowym
składzie. Kogo? Nie wiem, ale wciąż liczę, że trzech bramkarzy rosso-nerich odniesie w tym sezonie kontuzje, dzięki czemu dostanę szansę debiutu" - żartuje Miśkiewicz i za chwilę dodaje - "Co do Dudka, to nie podobało mi się, gdy robił wokół swojego transferu tyle zamieszania, wymieniając nazwy dziesięciu klubów, do których może przejść. Zachowywał się jak polska wersja Davida Beckhama. Powinien być skromniejszy i po prostu po fakcie poinformować o transferze do Realu Madryt. Mimo to szanuję i podziwiam Jerzego, bo to super bramkarz" - opowiada Michał.

Pytany przez DZIENNIK o to, jakim sam jest zawodnikiem, odpowiada - "Głośnym. Na boisku potrafię nieźle zaryczeć na kolegów. Po to, by wypracować sobie szacunek" - mówi bramkarz. "A tak w ogóle, to nie lubię mówić o sobie. Coś tam umiem skoro wziął mnie Milan, ale na pewno jest jeszcze nad czym pracować. We Włoszech nastawiam się na ostrą harówkę. Nie piję, ludzi na dyskotekach nie tłukę, na ryby nie jeżdżę, odwrotnie niż większość moich kolegów, dlatego będę miał mnóstwo czasu, by ćwiczyć. Mam też dobrą motywację. Jest nią myśl o grze w juniorskiej kadrze. Wierzę, że pozwolą mi w niej w końcu zadebiutować. Głupio by to wyglądało, by bramkarz Milanu nie łapał się do reprezentacji młodzieżowej swojego kraju" - kończy Miśkiewicz.