Legia mogła świętować już w środę, ale przegrała w Gdańsku z Lechią 0:2. W tym samym czasie Piast, który nigdy nie ukończył rozgrywek na podium, a teraz będzie co najmniej drugi, pokonał Ruch Chorzów 3:0 i zrównał się punktami z ekipą ze stolicy.

W niedzielę zespół trenera Stanisława Czerczesowa podejmie Pogoń Szczecin, a drużyna ze Śląska, także na własnym stadionie, zmierzy się z KGHM Zagłębiem Lubin. Warszawianie wrócą na ligowy tron po dwóch latach, jeśli uzyskają nie gorszy rezultat niż Piast. Wszystko dlatego, że w sezonie zasadniczym - przed podziałem na dwie ósemki - zgromadzili dwa punkty więcej niż gliwiczanie, a przy równym dorobku na koniec sezonu najpierw brany jest pod uwagę ten element.

Jeśli Legia sięgnie po tytuł, to rok jubileuszu 100-lecia istnienia uczci szóstym w historii dubletem, ponieważ w tym sezonie sięgnęła już po Puchar Polski. Wcześniej triumfowała w obu rozgrywkach w 1955, 1956, 1994, 1995 i 2013 roku.

Założony w 1945 roku klub z Gliwic największy dotychczas sukces odniósł trzy lata temu, kiedy zakończył zmagania w ekstraklasie na czwartej pozycji.

Rywale obu jedenastek walczących o mistrzostwo sezon już mogą uznać za udany i... poniekąd zakończony. Beniaminek z Lubina, który wygrał cztery ostatnie mecze, zapewnił sobie już miejsce premiowane występem w europejskich pucharach. Obecnie jest trzeci i nawet porażka w Gliwicach nie pozbawi go miejsca w czołowej czwórce.

Z kolei Pogoń, która przegrała tylko siedem potyczek w tym sezonie (tyle samo co Piast i jedną więcej niż Legia) również może być zadowolona z szóstej lokaty. Na awans na pozycję uprawniającą do gry w Lidze Europy nie ma już szans, bowiem wyprzedzająca ją bezpośrednio piąta w tabeli Lechia (o dwa punkty) oraz czwarta Cracovia (o trzy) spotkają się w Krakowie i obu tych drużyn, nawet w przypadku zwycięstwa w Warszawie, nie uda się "Portowcom" zdystansować.

W ostatnim pojedynku w grupie mistrzowskiej Lech Poznań zmierzy się z Ruchem Chorzów. W fazie finałowej obie drużyny nie odniosły zwycięstwa i powiększyły dorobek ledwie o punkty.

W sobotę okaże się, kto podzieli los Podbeskidzia Bielsko-Biała i w przyszłym sezonie nie będzie występował w ekstraklasie. Korespondencyjny pojedynek stoczą górnicze jedenastki - z Zabrza i Łęcznej.

W lepszej sytuacji jest Górnik z Lubelszczyzny, który ma 24 pkt, o dwa więcej niż imiennik ze Śląska. W dodatku miał większy dorobek w zasadniczej części rozgrywek, co oznacza, że aby myśleć o utrzymaniu zabrzanie muszą w sobotę pokonać na wyjeździe Termalicę Bruk-Bet Nieciecza i liczyć na wygraną Śląska Wrocław z drużyną z Łęcznej.

Piłkarze trenera Jana Żurka w dwóch dotychczasowych meczach w tym sezonie nie potrafili pokonań debiutanta z Małopolski, natomiast wrocławianie, którzy w ostatnich 10 występach doznali tylko jednej porażki, dwukrotnie wygrali z Górnikiem Łęczna.

Górnik Zabrze to 14-krotny mistrz kraju, który sześć razy sięgnął po Puchar Polski. W ekstraklasie zabrakło go ostatnio w sezonie 2009/10, ale ta przerwa trwała tylko rok.

W dwóch pozostałych meczach grupy spadkowej Podbeskidzie o honorowe pożegnanie z ekstraklasą powalczy z Wisłą Kraków, a Korona - w ostatnich 12 spotkaniach trzy zwycięstwa i dziewięć remisów - podejmie Jagiellonię Białystok.

Program 37., ostatniej kolejki piłkarskiej ekstraklasy:
14 maja, sobota (wszystkie mecze o godz. 15.30) grupa spadkowa
Korona Kielce - Jagiellonia Białystok (sędzia: Sebastian Krasny z Krakowa)
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Wisła Kraków (Marek Opaliński z Legnicy)
Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna (Paweł Raczkowski z Warszawy)
Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Górnik Zabrze (Tomasz Kwiatkowski z Warszawy)
15 maja, niedziela (wszystkie mecze o godz. 18.00) grupa mistrzowska
Cracovia Kraków - Lechia Gdańsk (Szymon Marciniak z Płocka)
Lech Poznań - Ruch Chorzów (Marcin Borski z Warszawy)
Legia Warszawa - Pogoń Szczecin (Daniel Stefański z Bydgoszczy)
Piast Gliwice - KGHM Zagłębie Lubin (Tomasz Musiał z Krakowa)