Dziennik Gazeta Prawana logo

Maciej Jodko stracił przytomność

17 stycznia 2010, 14:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Maciej Jodko (AZS AWF Kraków Zakopane) miał wiele groźnych upadków - w kolarstwie górskim i snowboardzie - ale nigdy nie stracił przytomności. Po raz pierwszy zdarzyło się to w piątek, w Szwajcarii. Badania nie wykazały żadnych urazów, więc zawodnik, odleciał do Kanady na kolejne zawody Pucharu Świata w snowcrossie.

"To był mój błąd. Znalazłem się za blisko rywali, którzy zasłonili mi muldę. Najechałem na nią, straciłem rytm, uderzyłem twarzą w oblodzony stok i ... dalej nic nie pamiętałem. Ocknąłem się po prawie czterech minutach i nie kojarzyłem, co się stało" - wspomniał w rozmowie z PAP Jodko piątkowe zdarzenie w 1/8 finału Pucharu Świata w Veysonnaz.

Pochodzący z Rzeszowa zawodnik szybko został przetransportowany helikopterem do szpitala w Sionie. Jak podkreślił, wykonano tam bardzo dokładne badania - ultrasonograficzne (USG), rentgenowskie, łącznie z tomografią komputerową, które nie wykazały żadnych urazów, poza niegroźnym wstrząśnieniem mózgu.

"Początkowo były różne podejrzenia, bowiem bolała mnie głowa, bark, nadgarstek, w moczu była krew, ale na szczęście lekarze nie stwierdzili żadnych odchyleń od normy, jak również urazów, które uniemożliwiałyby mi starty. Jeszcze w piątek wieczorem opuściłem szpital, wróciłem do kraju i dziś, w niedzielę, tak jak było w planie, lecę razem z Mateuszem Ligockim do Stoneham w Kanadzie" - dodał 27-letni Jodko, mający kwalifikację olimpijską w snowcrossie.

Mówiąc o wypadkach, jakie przydarzyły mu się w karierze, zaznaczył, że było ich sporo. Przygodę ze sportem zaczął w latach 90. od kolarstwa górskiego, zjazdów po stromych trasach (downhill). W 1999 roku zdobył w Szklarskiej Porębie swój pierwszy medal mistrzostw Polski juniorów, i to od razu złoty. W następnych latach również stawał na podium i - jak przyznał - nie pamięta, ile to już razy się zdarzyło.

"Z zimie trudno uprawiać tę konkurencję więc parę lat temu zacząłem zjeżdżać na snowboardowej desce, tak dla przyjemności. Jednak małe sukcesy sprawiły, że apetyt rósł w miarę jedzenia i od trzech sezonów rekreację zamieniłem na wyczyn. I tu też miałem wiele upadków, mniej lub bardziej poważnych. Dwukrotnie, w październiku 2008 roku oraz w ubiegłym w listopadzie, złamałem obojczyk, w tym samym miejscu i na tym samym lodowcu Hintertux w Austrii. Po tym ostatnim przypadku miałem dłuższą przerwę i dopiero tydzień temu wznowiłem treningi" - powiedział Jodko.

Wraz z Mateuszem Ligockim (AZS AWF Katowice) wystartują w kolejnych zawodach Pucharu Świata w snowcrossie w Stoneham - 20 stycznia odbędą się kwalifikacje, a dzień później finały.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj