Polacy i Ukraińcy obejrzą mundial w telewizji
Podczas gdy inne reprezentacje przygotowują się do mundialu, to Polacy i Ukraińcy grają mecze towarzyskie. Zarówno biało-czerwonych, jak i naszych wschodnich sąsiadów z gry na mistrzostwach świata w barażach wyleczyli Szwedzi.
Dziś w pojedynku drużyn, które turniej za oceanem obejrzą w telewizji lepsi okazali się goście. Polacy dobrze zaczęli mecz. W pierwszych 30. minutach byli stroną dominującą. W tym czasie najlepszą okazję do strzelenia gola miał Oskar Pietuszewski. Piłkarz FC Porto dostał idealne podanie od Jakuba Piotrowskiego i znalazł się sam na sam z bramkarzem rywali. Niestety Polak przegrał ten pojedynek.
Ukraińcy byli bardzo konkretni pod naszą bramką
Ukraińcy rzadko zagrażali naszej bramce, ale jak już to robili, to byli bardzo skuteczni. W 34. minucie błąd popełnił Piotrowski. Nasz pomocnik stracił piłkę na własnej połowie. Skorzystał na tym Roman Jaremczuk, który strzałem z dystansu pokonał Marcina Bułkę.
Dziesięć minut później było już 0:2. Ukraińcy minutę przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy "rozklepali" naszą obronę i Andrij Jarmołenko z bliska umieścił piłkę w siatce.
Lewandowski niewidoczny, Świderski nieskuteczny
W przerwie selekcjoner Polaków zdecydował się na zmiany. Z boiska zszedł m.in. Robert Lewandowski. Kapitan naszej drużyny w tym meczu praktycznie był niewidoczny. Ukraińcy mocno uprzykrzali mu życie na boisku. Były napastnik Barcelony nie miał żadnej okazji do strzelenia gola.
W jego miejsce na murawie pojawił się debiutujący w kadrze Mateusz Żukowski, ale i on miał wiele nie wniósł do gry naszej drużyny. W drugiej połowie najlepsza okazję do zdobycia kontaktowej bramki miał Karol Świderski. Nasz napastnik dostał prezent od rywali, jednak z pięciu metrów trafił w golkipera rywali.
Bilans przemawia na korzyść Polaków
Niedzielny mecz towarzyski Polska - Ukraina we Wrocławiu był 11. pojedynkiem tych zespołów. Z dotychczasowych biało-czerwoni wygrali pięć, dwa zremisowali i doznali czterech porażek. Bilans bramek: 14-12.