Dziennik Gazeta Prawana logo

Bachleda-Curuś chwali Kanadyjczyków

9 lutego 2010, 16:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Igrzyska w Vancouver jeszcze się nie rozpoczęły, a polscy zawodnicy już chwalą Kanadyjczyków. Panczenistka Katarzyna Bachleda-Curuś jest mile zaskoczona etapem przygotowań. "Wszystko jest gotowe" - oceniła.

Rozpoczynająca się w piątek olimpiada będzie drugą, w której wystąpi Bachleda-Curuś. Przed czterema laty w Turynie rywalizowała jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Wójcicka.

"Organizatorzy zasługują na słowa pochwały. Oni są już totalnie gotowi. Przygotowane mieli już wszystko dwa tygodnie temu. Jest to zupełnie inaczej niż to było na igrzyskach w Turynie, kiedy praktycznie do ostatniego dnia było coś szykowane, dopinane. Tutaj już tylko czekają na 12 lutego i na otwarcie" - powiedziała.

Zawodniczka Porońca Poronin nie zamierza uczestniczyć w defiladzie sportowców na ceremonii otwarcia. "Uważam, że tak będzie lepiej. Jest to za duże przeżycie emocjonalne, wyrywające ze skupienia startowego. Na pewno dużo spokojniej będzie przed telewizorem" - oceniła.

Podopieczna Pawła Abratkiewicza przyznała, że olimpijski stres już jest. "Ale najważniejsze, że wszystko jest w porządku i zdrowie dopisuje. Ostatnie przygotowania idą bardzo dobrze, mam jeszcze sporo czasu przed pierwszym startem, więc na razie na spokojnie, ale lekki stres już jest".

W wiosce olimpijskiej w Vancouver jest coraz więcej ludzi. "My byliśmy jedną z pierwszych ekip, które 4 lutego dotarły na miejsce. Teraz jest nas już znacznie więcej. Wszyscy się powoli zjeżdżają i wioska zaczyna tętnić życiem. Jest jednak nadal spokojnie i przyjemnie" - zaznaczyła.

Polska reprezentacja zajmuje dwa piętra w jednym z bloków. "Udekorowaliśmy naszą część w biało-czerwone flagi, by też jakoś zaznaczyć naszą obecność. Każdy ma swoje mieszkanie. Z tego, co słyszałam, wszystkie apartamenty zostały już sprzedane i po zakończeniu igrzysk będzie to normalne osiedle" - powiedziała.

W odczuciu Bachledy-Curuś lód jest bardzo twardy. "I kruszy się na wirażach, ale mimo wszystko uważam, że jest fajny. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem jego fanem".

Druga część polskiej ekipy mieszka w oddalonym o 117 km Whistler. "Mamy tylko kontakt sms-owy. Droga zajmuje dwie godziny, więc na razie jeszcze tam nie byłam, ale w jakiś wolny dzień chętnie się wybiorę, by zobaczyć jak to tam wygląda" - powiedziała.

Bachleda-Curuś olimpijską rywalizację rozpocznie 18 lutego. O godz. 22.00 czasu polskiego zmierzy się na dystansie 1000 m.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj