Dziennik Gazeta Prawana logo

Kowalczyk: Nabrałam fajnego dystansu

13 lutego 2010, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trening, kontrola dopingowa i ślubowanie w wiosce olimpijskiej - tak w skrócie wyglądał dzień Justyny Kowalczyk. "Kontrola jak kontrola. Szybko poszło. Ile ich już miałam w tym roku? Nie wiem, nie liczę. Może ponad dwadzieścia?" - zastanawia się Polka.

Dla niej to nie pierwszyzna. Jest w tej chwili najlepsza na świecie więc kontrolują ją niemal bez przerwy. Dla Justyny ważniejsze są pewnie zmieniające się warunki na trasie. Pierwszego dnia śnieg, kolejnego deszcz.

Kilka godzin po treningu Justyna była już w maleńkiej salce w strefie międzynarodowej wioski olimpijskiej w Whistler. Ślubowała jako ostatni członek polskiej reprezentacji. Razem z nią trener Aleksander Wierietielny i reszta jej zespołu. Justyna, w pełnym makijażu i z kilkoma bransoletkami na ręku, odczytała treść przysięgi.

"Profesor Szymon Krasicki z krakowskiej AWF mówi, że to korzystne warunki dla pani, bo mokry śnieg wymusza krótszy krok łyżwowy, co preferuje zawodników wytrzymałościowych. Powiedział, że to dla pani jakby dodatkowa górka. Zgadza się pani z tą opinią?" - spytał Justynę jeden z reporterów.

"Nie lubię biegać po świeżym śniegu, więc zdecydowanie się nie zgadzam. Jestem zawodniczką sportów zimowych i ważne, żeby biec jak najlepiej niezależnie od warunków. Nie mam wpływu na pogodę, na trasę, więc to jest bez znaczenia" - odparła Justyna.

Później dodała: "Nabrałam do wszystkiego fajnego dystansu, naprawdę sama sobie się dziwię. Pewnie to pęknie jutro czy pojutrze. Ale nie pofrunę, nie stanę obok i nie pobiegnę szybciej niż potrafię. Nie mamy rekordów życiowych, ale gdybyśmy mieli, to chciałabym go pobić na tej trasie. Co to da? Nie wiem. Zdaję sobie sprawę ze swoich umiejętności. Wiem, na ile mnie tu stać. Cała presja świata tego nie zmieni. Trzeba robić swoje" - podkreśliła zawodniczka.

Polka przyznała za to, że bardzo lubi słuchać Mazurka Dąbrowskiego. "Ostatnio często mi go grają. I nie chciałabym, żeby na trzy tygodnie przestali. Fajnie, żeby dobra passa została zachowana" - przyznała wprost. "A czy jestem pewna siebie? Ani trochę".

>>> Czytaj także: "Znów dostałem kopa od życia"

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj