Rosjanie go oszukali. Dawid Kostecki walczył w Moskwie z Nigeryjczykiem Bernardem Donfackiem. Przez osiem rund niemiłosiernie obijał rywala. W siódmej powalił rywala na deski. Sędzia doliczył do sześciu, a potem jak gdyby nigdy nic ogłosił że nie było nokdaunu. Kpiną jest także werdykt. Sędziowie punktowi orzekli, że był remis.
Promotor polskiego boksera przecierał oczy ze zdumienia. "Nigdy czegoś takiego nie widziałem, sędzia twierdził, że cios był po gongu " - oburzał się Andrzej Wasilewski w rozmowie z "Super Expressem".
Wszyscy widzieli, że Dawid Kostecki bezdyskusyjnie pokonał Bernarda Donfacka. Eksperci znanego serwisu fightnews.com wyliczyli, że "Cygan" powinien wygrać minimum pięcioma uderzeniami. Ale sędziowie jakimś sposobem uznali, że walka była na remis.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|