Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Adamek: Życie potrafi dać w kość

12 listopada 2007, 12:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Adamek stoczy najbliższą walkę prawdopodobnie 29 grudnia. Do tej pory nie wszystko układało się po myśli naszego pięściarza. "Każdy chciałby, żeby jego kariera przebiegała idealnie. Niestety, życie potrafi dać w kość" - mówi polski bokser DZIENNIKOWI.
Przygotowuje się pan do walki z Benjaminem Floresem?
Na razie nie jestem pewien, czy to właśnie on będzie moim rywalem. Na pewno będzie to ktoś z pierwszej 15 rankingu IBF.

Ale będzie pan walczył 29 grudnia w Bielefeld?
Tak, chociaż kontraktu nie podpisałem. Mam jeszcze jeden termin - styczeń, kiedy mógłbym walczyć w Atlantic City, ale nastawiam się na grudzień.

A co z pana marcową walką o mistrzostwo świata federacji IBF w wadze junior ciężkiej?
Czekam na rozstrzygnięcie walki Steve Cunningham - Marco Huck. Mam na piśmie od IBF zagwarantowany pojedynek ze zwycięzcą. Kontrakt czeka na podpis. Ale z tego, co wiem, na razie umowy na walkę z Huckiem nie podpisał jeszcze Cunningham, więc czekam. Ze spokojem, bo wiem, że z którymś z nich na pewno się spotkam. Jeżeli wygra Cunningham, to w Stanach, jeżeli Huck, to w Niemczech albo w Szwajcarii.

Patrzy pan na wszystko z optymizmem, ale cały czas grozi panu zawieszenie przez Polski Związek Bokserski. Przecież nadal nie rozwiązał pan swojej sprawy z promującą pana firmą Ceng.
Wypowiedziałem umowę i według mnie i mojego prawnika zrobiłem to zgodnie z prawem. Do 30 września, co gwarantował mi kontrakt, miałem dostać propozycję walk. Do dziś nie dostałem. Nic nikomu nie jestem winien. Nikt mi nie zawiesi licencji. Poza tym mam amerykańską, bo legalnie pracuję w Stanach. A mogę mieć rosyjską albo jakąś inną.

Nie usiądzie pan z promotorem do rozmów?
Nie. Dla mnie sprawa jest zakończona. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to będę się bronił w sądzie. Udowodnię, że to ja mam rację.

Jest pan mistrzem pakowania się w kłopoty. Nie szkoda panu, że zamiast boksować walczy pan z kolejnym promotorem?
Każdy chciałby, żeby jego kariera przebiegała idealnie. Ale życie jest inne, potrafi dać w kość. Boks to ciężki biznes. Ja uważam, że te problemy to nie jest moja wina.

Trenuje pan?
Od trzech tygodni, dwa razy dziennie. Biegam po górach, ćwiczę w siłowni u kumpla w Żywcu albo u siebie w domu. Za trzy tygodnie rozpocznę obóz i sparingi.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj