Pięć lat temu brytyjski sprinter, Dwain Chambers, został przyłapany na dopingu i zawieszony w prawach zawodnika na 3 lata. Dziś na mistrzostwach świata w Walencji po raz pierwszy raz przymusowej przerwie pojawił sie na bieżni. Kibice przyjęli go... oklaskami.
Gdy wymieniono nazwisko Chambersa z trybun rozległy się oklaski. O dziwo nikt nie buczał, nie było też żadnych wrogich okrzyków.
"Jestem zadowolony z takiej reakcji widzów. Miałem już dość stresów. Dobrze jest wrócić na bieżnię i szybko na niej biegać" - powiedział dziennikarzom sprinter, specjalizujący się w 60 m.
Aby wystąpić na trwających właśnie mistrzostwach świata w Walencji, musiał wywalczyć kwalifikację. Łatwo nie było, zwłaszcza że brytyjski związek UK Athletics był przeciwny występom zawodnika w reprezentacji i ustąpił dopiero wobec groźby procesu sądowego.
Chamber jednak nie ma szans na występ w igrzyskach olimpijskich. Dyskwalifikacja Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego jest bowiem dożywotnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane