Dziennik Gazeta Prawana logo

Bitwa o Anglię na remis

2 kwietnia 2008, 10:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Środowy wieczór w piłkarskiej Lidze Mistrzów zdominowany został przez angielskie drużyny. W dwóch meczach ćwierćfinałowych grały aż trzy zespoły z Premiership i... żaden z nich nie odniósł zwycięstwa. Chelsea Londyn przegrała w Stambule z Fenerbahce 1:2, a Arsenal zremisował przed własną publicznością z Liverpoolem 1:1.


1:0 Adebayor 23'
1:1 Kuyt 26'

Almunia - Toure, Gallas, Senderos, Clichy; Eboue (67. Bendtner), Flamini, Fabregas, Hleb; van Persie (46. Walcott), Adebayor
Reina - Carragher, Skrtel, Hyypia, Aurelio; Gerrard, Mascherano, Alonso; Babel (58. Benayoun), Kuyt; Torres

Mecz toczy się w bardzo szybkim tempie, ale jak na razie żadna z drużyn nie miała klarownych okazji do strzelenia bramki. Obydwie "jedenastki" koncentrują się przede wszystkim na grze "na zero z tyłu".

W 21. minucie doskonałą okazję miał Van Persie. Holender przerzucił jednak piłkę nad poprzeczkę. Chwilę później piłkarze Arsenalu byli już skuteczniejsi. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystuje Adebayor. 1:0 dla Arsenalu!

GOL! Błyskawiczna odpowiedź Liverpoolu! W pole karne wbiega Gerrard, podaje piłkę na 5. metr, a tam dopada do niej Kuyt. Straty odrobione.

Strzelona bramka dodaje podopiecznym Rafaela Beniteza skrzydeł. W 35. minucie świetnym strzałem zza pola karnego Almunię próbował zaskoczyć Babel. Hiszpan broni z najwyższym trudem. Po chwili znów jest gorąco w polu karnym Arsenalu. Torres przyjmuje piłkę na klatkę, zagrywa ją do Hypii... minimalnie za wysoko. Szansę miał jeszcze Gerrard, ale jego uderzenie blokują obrońcy.

Po zmianie stron utrzymuje się szalone tempo meczu. Piłka co chwila trafia to w jedno, to w drugie pole karne. Pierwszą dobrą okazję stwarzają sobie gospodarze. Niepilnowany przez nikogo Theo Walcott popędził lewym skrzydłem, huknął jak z armaty, ale tuż obok słupka.

Doskonała okazja dla "Kanonierów". Fabregas znajduje w polu karnym Eboue. Ten strzela, ale jego strzał z praktycznie pustej bramki wybija Skrtel.

Po chwili Arsenal miał jeszcze lepszą szansę. Adebayor wrzuca z lewego skrzydła, piłkę wybija Reina, ta trafia do Fabregas, który od razu uderza "z pierwszej"... a piłkę z pustej bramki wybija... Bedntner. Bez komentarza!

Jeżeli nie wykorzystuje sie takich okazji, ciężko myśleć o zwycięstwie.

Mecz kończy się remisem 1:1, co przed rewanżem w minimalnie lepszej sytuacji stawia Liverpool. O tym kto awansuje do półfinału przekonamy się już za tydzień.


0:1 Deivid (sam.) 13'
1:1 Kazım 65'
2:1 Deivid 80'

Demirel - Turaci, Lugano, Edu, Vederson; Maldonado, Aurelio, Boral (54. Kazım); Deivid, Kezman (72. Senturk), Alex
Cudicini - Essien, Terry, Carvalho, Cole; Ballack, Makelele, Lampard; Malouda, Drogba, Cole

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj