Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrz świata szaleje w Zakopanem

3 kwietnia 2008, 00:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kucharz zrobił się blady, gdy z jednej strony złapał go Rusłan Czagajew, a z drugiej inny bokser - Aleksy Kuziemski, przyłożył mu nóż do gardła. Zrobiło się groźnie, bo Czagajew - zawodowy mistrz świata wagi ciężkiej - ma pseudonim Biały Tyson i jest jednym z najniebezpieczniejszych pięściarzy. Chce, by o sile jego pięści przekonał się Andrzej Gołota! - pisze "Fakt".

Do mrożącej krew w żyłach sceny doszło w Zakopanem w Nosalowym Dworze, gdzie kucharz Zbigniew Bajer przygotowywał kolację dla bokserów niemieckiej grupy Universum. Po raz pierwszy na obóz treningowy do Polski przyleciał mistrz świata w wadze ciężkiej. Pięściarz z Uzbekistanu w ubiegłym roku pokonał Nikołaja Wałujewa i zdobył pas WBA - jednej z najważniejszych zawodowych organizacji. Teraz przygotowuje się do rewanżowej walki z Rosjaninem (31 maja w Niemczech).

"Chciałem trenować w Zakopanem, bo tutaj jest mnóstwo pozytywnej energii. Byłem w Tatrach dwa lata temu i bardzo mi się spodobało. Dwa tygodnie treningów w Polsce i znów pokonam Wałujewa" - odgraża się w rozmowie z "Faktem" Czagajew.

Najpierw jednak ruszył z... durszlakiem na kucharza, gdy usłyszał, że ten chce podać mu talerz pełen mięsiw. "Żadnych wystawnych potraw. Obowiązuje mnie dieta" - pogroził kucharzowi Rusłan.

Ale zaraz się uśmiechnął, widząc przerażoną minę kucharza. Śmiał się też Kuziemski, który przygotowuje się do walki o zawodowe mistrzostwo Europy. "Spokojnie, Rusłan jest łagodny jak dziecko. Dopiero w ringu zamienia się w bestię" - przyznał Aleksy.

Obaj bokserzy łatwo przekonali kucharza, by przyniósł im coś dietetycznego. Na kolację dostali pół gruszki, jabłko, kawałek żółtego sera i trzy plasterki wędliny. "Ważę 108 kilogramów, pięć muszę zrzucić do walki z Wałujewem. Nie mogę się objadać" - zdradził nam Czagajew.

Na drugi dzień Uzbek i nasz bokser pobiegli w góry z miejscowym przewodnikiem Maciejem Mojżeszkiem. Wrócili ledwo żywi po trzech godzinach. "Maciej tak daje w kość, że na pewno nie zabraknie mi sił w pojedynku z Wałujewem. Najpierw go pokonam, a potem chętnie zmierzę się z Gołotą. Dajcie mi Andriuszę! Niech przekona się, jak mocno bije "Biały Tyson""- tym razem Czagajew już nie żartował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj