Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziwny uraz piłkarza Lecha

3 kwietnia 2008, 05:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To się nazywa mieć pecha! Zlatko Tanevski zbyt długo robił sobie opatrunki z lodu i przez to odmroził nogę. Obrońcy Lecha Poznań groził nawet przeszczep skóry. To już druga tak nieszczęśliwa i dziwna kontuzja w Kolejorzu. We wrześniu Maciej Scherfchen poślizgnął się na swoim podwórku na kawałku drewna i złamał bark - donosi "Fakt".

Tanevski po jednym z treningów narzekał na ból uda. Uraz okazał się na tyle poważny, że wyeliminował obrońcę z ligowego meczu Lecha z Ruchem Chorzów. Stan jego zdrowia pogorszył się jednak przez nieuwagę samego zawodnika. Zbyt długo przykładał lód do chorego miejsca, co spowodowało odmrożenie. "Istaniała obawa, że może nie zagrać nawet do końca sezonu. Zlatko był u dermatologa i wkrótce ponownie uda się do specjalisty. Wówczas będzie wiadomo, jak goi się jego skóra. Być może do treningów wróci w ciągu dwóch tygodni" - tłumaczy Tomasz Piontek, klubowy lekarz Kolejorza.

Choć uraz Macedończyka jest nietypowy, to na Franciszku Smudzie nie zrobił wielkiego wrażenia. "Gdy pracowałem w Wiśle Kraków przyszedł do mnie jeden z piłkarzy i mówi mi, że jak się obudził, to zleciał z łóżka i go noga boli. Gdy mi to tłumaczył, to myślałem, że ja też zlecę, ale z krzesła i ze śmiechu" - żartuje trener Lecha.

Franz dodaje jednak, że nie zdarzyło mu się w karierze, aby w jednym sezonie aż tylu piłkarzy mogło być kontuzjowanych. W Kolejorzu z różnych przyczyn urazy leczyło już 12 zawodników. "Zastanawiam się nad wpuszczeniem do szatni jakiegoś magika, żeby coś z tym zrobił, bo już sam nie wiem, co o tym wszystkich myśleć" - przyznaje Franz.

Przypadek Tanevskiego nie jest pierwszą dziwną kontuzją w Lechu. We wrześniu bark złamał Maciej Scherfchen, który w ogródku poślizgnął się, niosąc drewno do kominka. Jego przerwa w treningach trwała trzy miesiące. "Ja już nic nie poradzę na to, że jeden sobie nogę odmraża, a drugi potyka się i upada" - mówi Smuda.

Trener poznaniaków liczy jednak, że limit nieszczęśliwych wypadków już się wyczerpał. Gdy w Lechu kontuzjowani byli niemal wszyscy obrońcy, szkoleniowiec wypalił śmiertelnie poważnie, że zaczyna grać samymi napastnikami, bo może chociaż ich los będzie oszczędzać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj