Dziennik Gazeta Prawana logo

Listkiewicz czuje się bezkarny

15 kwietnia 2008, 08:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To było do przewidzenia! Zjazd antykorupcyjny PZPN zakończył się farsą. Działacze przyjechali, najedli się, popili i... umówili się na powtórkę z rozrywki za miesiąc. Żadnych decyzji nie podjęli, a bajzel w polskim futbolu jak trwał, tak trwa. A wszystkiemu ze spokojem przygląda się prezes Michał Listkiewicz i nic sobie z tego nie robi - uważa "Fakt".

Na zjeździe miała zostać przyjęta uchwała antykorupcyjna, która jasno miała określać zasady karania klubów za udział w aferze korupcyjnej i kształt ligi w najbliższych sezonach. Sprawa była pilna, bo do zakończenia obecnych rozgrywek został tylko miesiąc, a nie wiadomo, kto spada, a kto awansuje. Tymczasem, zamiast rozstrzygnąć palące kwestie na niedzielnym zjeździe, działacze PZPN z Listkiewiczem na czele postanowili, że zajmą się tym dopiero w maju, czyli po... zakończeniu sezonu! Rozgrywki się skończą, a PZPN dopiero wtedy będzie ustalał zasady, według których przez cały rok grali piłkarze. To ewenement na skalę światową!

Wielu nie kryło irytacji "efektami" zjazdu antykorupcyjnego. "Zebraliśmy się, żeby podyskutować nad dokumentem dotyczącym walki z korupcją w naszym futbolu. To ja się pytam, gdzie jest ten dokument? Jak nie ma, to znaczy, że nie było nad czym dyskutować" - nie krył swojego oburzenia Zbigniew Boniek.

Listkiewicz ściemniał, że przyspiesza dymisję swoją i całego zarządu PZPN w trosce o dobro polskiego futbolu. I że do PZPN w ramach wrześniowych wyborów wejdą zupełnie nowi ludzie. To kpiny, bo przecież wiadomo, że we wrześniu nowe władze będą wybierać ci sami ludzie, którzy działali w PZPN dotychczas. I znowu wybiorą swoich.

Do 14 września zostało jeszcze dużo czasu, a przecież prezes Listkiewicz znany jest z tego, że na temat swojego kandydowania w kolejnych wyborach często zmienia zdanie. Niewykluczone więc, że i tym razem tak się stanie i obecny szef PZPN zapomni o swoich niedzielnych deklaracjach. Szczególnie, jeśli na Euro 2008 nasza reprezentacja odniesie sukces, "Listkowi" trudno będzie się rozstać z fotelem prezesa związku. A jego poplecznicy szybko odtrąbią, że dobry występ na mistrzostwach Europy to wcale nie zasługa Leo Beenhakkera i jego piłkarzy, tylko właśnie Listkiewicza. I poproszą, żeby łaskawie zgodził się zostać w "futbolowej rodzinie" na jeszcze jedną kadencję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj