Było naprawdę odświętnie: toasty, zdjęcia, wykwintne potrawy i tańce. To wszystko w ramach niespodzianki, jaką sprawił Tomaszowi Adamkowi jego menedżer Ziggy Rozalski. Przyjęcie na jego cześć odbyło się w eleganckiej restauracji w Wallington w New Jersey.
Zgromadzeni goście uczcili początek nowej, amerykańskiej kariery polskiego eks-mistrza świata - czytamy w "Super Ekspressie".
"Na przyjęcie przyszło prawie sto pięćdziesiąt osób. Wśród nich szefowie Main Events, przyjaciele i fani. Była to moja ostatnia impreza przed walką z Garym Gomezem, którą stoczę 11 lipca w Chicago. Pozwoliłem sobie na lampkę czerwonego wina i owoce morza, które są moim przysmakiem. A na drugi dzień poszedłem na trening, by spalić zbędne kalorie" - powiedział zadowolony tym powitaniem Adamek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane