Działacze Widzewa dostali w tym roku taką nauczkę, że zrobią wszystko, by uniknąć kolejnej afery korupcyjnej. Każdy nowy pracownik, jaki pojawi się w Łodzi, podpisze specjalną klauzulę. Jeśli w Widzewie wyjdą na jaw jakieś machlojki, nowi pracownicy słono za to zapłacą. "Podpisałem taki kwit" - przyznaje nowy trener RTS-u, Janusz Wójcik.
Nominacja Wójcika na trenera Widzewa wzbudziła dość duże zdziwienie. Stawiano raczej na Czesława Michniewicza, Wojciecha Stawowego lub Pawła Janasa.
Oferta szybko zadowoliła jednak obie strony i pozostało tylko złożyć podpisy pod umową.
Także pod specjalną klauzulą antykorupcyjną, którą wprowadził Widzew po tym, jak zdegradowano go do drugiej ligi za machlojki.
"Podpisałem taki kwit, że jeśli w czasie mojej pracy w Widzewie do czegoś dziwnego dojdzie, to będę musiał za to zapłacić" - przyznaje "Wójt" na łamach "Przeglądu Sportowego".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|