Dziennik Gazeta Prawana logo

"Często dostaję po głowie"

19 sierpnia 2008, 23:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Musimy zagrać świetnie w obronie, konsekwentnie i spokojnie w ataku oraz dobrze wyprowadzać kontry. To powinno wystarczyć, ale nie zapominajmy, że Islandia to naprawdę groźny przeciwnik. Czeka nas jednak jeden z najważniejszych meczów w karierze i nie zamierzamy go przegrać. Każdy z nas marzy o olimpijskim medalu i teraz możemy wykonać kolejny krok w stronę realizacji marzeń" - mówi w DZIENNIKU o dzisiejszym meczu z Islandią obrotowy naszej reprezentacji Artur Siódmiak.


Moim zdaniem wygląda to tak, że z każdym meczem się podbudowujemy i naprawdę dobrze sobie radzimy. Walczymy zawsze najlepiej jak umiemy. I nie ma sensu wracać do meczu z Francją - teraz przed nami jest Islandia. Trzeba wygrać ten ćwierćfinał i mieć dwie medalowe szanse. Bo przecież jak zwyciężymy, to potem, by zdobyć medal, wystarczy wygrać jeden z dwóch meczów.


To było takie dziwne spotkanie, w którym trochę brakowało nam momentami sił, w którym popełniliśmy za dużo prostych błędów w drugiej połowie. Zapewniam, że żadnych kalkulacji nie było. Przyznaję jednak, że gdy zobaczyliśmy, na jakim luzie grają Francuzi, to nam się trochę udzieliło. Skoro oni postanowili przetestować parę wariantów taktycznych, to dlaczego my nie mieliśmy zrobić tego samego? Osiągnęliśmy remis i jest ok. Teraz czeka na nas Islandia i trzeba już myśleć tylko i wyłącznie o tym spotkaniu.


Gdybyśmy trafili na Rosję, też byśmy grali, walczyli i się nie żalili. Nie ma co się nad tym teraz zastanawiać, choć szczerze powiem, że ja wolę Islandię.


Żadnego. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że zmierzymy się w tych igrzyskach, ale i tak znamy się tak dobrze, że nie da się nic ukryć.


Każdy dostaje od trenera jakieś zadania i ma je realizować. Ja odpowiadam za defensywę i mi to pasuje, bo każdy powinien robić to, co potrafi najlepiej. Ja mam być twardy, nie odpuszczać przeciwnikowi i to właśnie robię.


Pozytywne słowa trenera na pewno cieszą, ale zasługują na nie wszyscy w drużynie. A że ja często dostaję po głowie? No cóż, krytyka jest równie mobilizująca, jak pochwały. Zresztą ja sam widzę wiele ze swoich błędów i staram się je wyeliminować.


Hmm, Karabatić to dobry zawodnik, ale ja akurat nie mam dla niego aż tak wiele uznania. Sam zresztą meczu nie wygra. Teraz trzeba będzie jakoś zatrzymać Olafura Stefanssona. Ostatnio we Wrocławiu się udało.


Musimy zagrać świetnie w obronie, konsekwentnie i spokojnie w ataku oraz dobrze wyprowadzać kontry. To powinno wystarczyć, ale nie zapominajmy, że Islandia to naprawdę groźny przeciwnik. Czeka nas jednak jeden z najważniejszych meczów w karierze i nie zamierzamy go przegrać. Każdy z nas marzy o olimpijskim medalu i teraz możemy wykonać kolejny krok w stronę realizacji marzeń.


Tak rzeczywiście było. Ale teraz znamy się już lepiej i bardzo mu kibicowaliśmy. Super, że się udało. Teraz czas na nas i siatkarzy, a pewnie jeszcze kogoś z polskiej ekipy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj