W sumie tak. Ma zupełnie inne gabaryty, niż podawały media. Miał być bardzo wysoki, a tymczasem na pewno nie jest wyższy ode mnie. A może nawet odrobinę niższy. Ale tak
naprawdę to za bardzo mu się nie przyglądałem. Poza tym konferencja była krótka, nie było zbyt wiele gadania.
Pełna kultura. Banks powiedział, że bardzo mnie szanuje i docenia, ale oczywiście będzie się starał wygrać. Ja powiedziałem, że jestem mistrzem i nie zamierzam przegrać. Nic
specjalnego.
A czemu mam nie być? Przeglądam sobie właśnie informacje z Polski, żona przygotowała smaczny obiad. Wszystko pod kontrolą.
Dużo pracowaliśmy z trenerem Andrzejem Gmitrukiem nad obroną i szczelnością gardy. Poza tym czuję, że jestem silny i szybszy niż przed ostatnią walką ze Steve'em Cunninghamem.
W środę, po konferencji prasowej. Ale delikatnie, kilka rund walki z cieniem i wystarczy. Całą potrzebną pracę wykonałem wcześniej. Poszedłem za to w Środę Popielcową z rodziną do
kościoła. Teraz czekam już na walkę. Przed wejściem do ringu zjem coś lekkiego, pewnie rybę albo kurczaka z pastą i... do pracy.
Nie mam pojęcia.
Tak naprawdę te statystyki nie mają znaczenia. To boks, nokauty czasem się zdarzają, ale ciężko je dokładnie zaplanować.
Wiem, co mam zrobić - lewy prosty, pełna determinacja i wygrana. Wychodzę i robię swoje. A czy wygram przed czasem, czy na punkty? To nieważne.
Nawet nie wiem. Też o tym słyszałem, ale to chyba nieaktualne. Na konferencji mówili tylko o IBF. Ten jest zresztą najważniejszy.