Kariera Emmanuela Olisadebe stanęła w miejscu. Napastnik, który nie ma miejsca w składzie greckiej AO Xanthi, kompletnie zdziwaczał. Przestał odzywać się do kogolwiek. Jego żona Beata została w Atenach, a Oli mieszka sam w Xanthi. Z domu wychodzi tylko na treningi i na mecze - pisze dzisiejszy "Fakt".
Były reprezentant Polski jest zdesperowany. W styczniu chce rozwiązać kontrakt z Xanthi i wracać do Aten. Tłumaczy, że musi załatwić coś z mieszkaniem.
Dziennikarzom "Faktu" udało się skontaktować z Olisadebe. "Emmanuel, możemy porozmawiać?" - zapytali. "Nie. Skąd macie mój numer?" -
odpowiedział Oli, a za chwilę... odłożył słuchawkę i wyłączył telefon.
Olisadebe trafił do Xanthi w lipcu, ale nie nagrał się za dużo w tym klubie. Bo choć świetnie prezentował się na treningach, szkoleniowiec uparcie sadzał go na ławce. Mało kto rozumiał tę decyzję. Inna sprawa, że Oli uchodził w drużynie za mruka, który chadza swoimi ścieżkami. W szatni łatwiej jest usłyszeć przelatującą muchę, niż wydobyć coś od Olisadebe. Ba, Oli nie odzywa się nawet do dwóch innych Polaków grających w Xanthi - Tomasza Wisio i Arkadiusza Malarza.
Trudno powiedzieć, co się stało z Olisadebe. Kiedy przyjeżdżał na zgrupowania reprezentacji Polski, przynajmniej umiał złapać wspólny język z kolegami, choć nigdy nie był gawędziarzem. Tymczasem teraz piłkarze Xanthi traktują Olisadebe, jakby był z innej planety. Czarnoskóry piłkarz nie marzy już o niczym innym, jak o wyrwaniu się z tego klubu i powrocie do Aten.
Oby przy żonie... udało mu się odbudować psychicznie, bo inaczej może to być zmierzch kariery zawodnika, który wywalczył dla nas awans do mistrzostw świata w 2002 roku.
Olisadebe trafił do Xanthi w lipcu, ale nie nagrał się za dużo w tym klubie. Bo choć świetnie prezentował się na treningach, szkoleniowiec uparcie sadzał go na ławce. Mało kto rozumiał tę decyzję. Inna sprawa, że Oli uchodził w drużynie za mruka, który chadza swoimi ścieżkami. W szatni łatwiej jest usłyszeć przelatującą muchę, niż wydobyć coś od Olisadebe. Ba, Oli nie odzywa się nawet do dwóch innych Polaków grających w Xanthi - Tomasza Wisio i Arkadiusza Malarza.
Trudno powiedzieć, co się stało z Olisadebe. Kiedy przyjeżdżał na zgrupowania reprezentacji Polski, przynajmniej umiał złapać wspólny język z kolegami, choć nigdy nie był gawędziarzem. Tymczasem teraz piłkarze Xanthi traktują Olisadebe, jakby był z innej planety. Czarnoskóry piłkarz nie marzy już o niczym innym, jak o wyrwaniu się z tego klubu i powrocie do Aten.
Oby przy żonie... udało mu się odbudować psychicznie, bo inaczej może to być zmierzch kariery zawodnika, który wywalczył dla nas awans do mistrzostw świata w 2002 roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz