10-0, w tym sześć wygranych przed czasem. To bilans polskiego boksera, Grzegorza Proksy, na zawodowym ringu. W swoim ostatnim pojedynku 24-latek pokonał doświadczonego Ojaya Abrahamsa w drugiej rundzie podczas gali w Glamorgan w Walii.
Choć tak naprawdę to nie pokonał, bo Abrahams sam zrezygnował z walki. Rywal Proksy nie stanął do walki w trzeciej rundzie, bo odnowiła mu się kontuzja ramienia. Ale gdyby stanął, to i tak najpewniej nie wytrzymałby sześciu rund.
Proksa walczył jak w transie. W pierwszych dwóch rundach jego przewaga była wyraźna. Nie bił też na chybił trafił, tylko dokładnie celował w korpus. Po jednym z takich ciosów 42-letni rywal był liczony na początku drugiej rundy, a Proksa cały czas się rozkręcał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|