"Dotychczas wykładałem średnio 50 tys. zł na każde zawody, ale po wprowadzeniu nowych tłumików ta suma się podwoiła" - wyjaśnia mistrz świata Tomasz Gollob.

Reklama

Koszty tuningu oraz części zamiennych poszły w górę, a wszystkiego trzeba mieć więcej, bo jednak nowy tłumik powoduje przegrzewanie, a w efekcie niszczenie silnika i jego podzespołów. Cena minimalna całej jednostki napędowej wynosi 13 tys. zł. Oczywiście chodzi o model prosto z fabryki, bo tuning oznacza, że żużlowiec musi dołożyć co najmniej 50 procent do tej kwoty, by mieć szybki motocykl.

"Na zawody w Goeteborgu robiłem specjalną jednostkę napędową, która miała pasować tylko i wyłącznie na tor w Ullevi. Wydałem 25 tys. zł, ale silnik nie pracował tak, jakbym sobie tego życzył. W następnym sezonie będę musiał kupić kolejny" - powiedział wicemistrz świata Jarosław Hampel.

>>>Czytaj także: Gollob: Mam znakomitą pozycję wyjściową