Właśnie wysiadłem z samolotu. Wracałem z klubowych mistrzostwa świata w Japonii. Leciałem w sumie 36 godzin. Na ostatnim odcinku trasy dostałem gazetę, w której K. bardzo rozsądnie wszystko
tłumaczy.
Sprawa jest doskonale znana od dwóch lat. Wszyscy w związku o tym wiedzieli. Intencje K. były czyste, kierował się chęcią wspomożenia tych, u których GKS był zadłużony. Można się
spierać, w jakiej kolejności powinny być oddawane pieniądze. Klubom, zawodnikom czy firmie windykacyjnej.
Czy prawo zostało złamane, to dopiero się przekonamy. Według polskiego kodeksu, dopóki wina nie zostanie udowodniona, człowiek jest niewinny. Tego się trzymam.
Oczywiście. To człowiek uczciwy, do którego mam pełne zaufanie. Być może popełnił błąd, ale to każdemu może się przecież zdarzyć. Eugeniusz K. może liczyć na pomoc prawną ze strony
związku.
Nie wiem. Z tego, co się orientuję, zostało złożone w tej sprawie odwołanie i wcale nie jest pewne, że kaucja będzie konieczna. Poza tym ja w tej sprawie naprawdę mam niewiele do
powiedzenia.
W ogóle ten temat nie był poruszany. Mogę jednak pochwalić się, że moja pozycja w FIFA nigdy nie była tak dobra jak teraz. Odebrałem szereg gratulacji i spotkałem się z wyrazami
uznania.
Za konsekwencję, z jaką broniłem pryncypiów FIFA. Za to, że odparłem naciski polityczne i wygrałem całą tę sprawę w ministrem Lipcem.
Bez przesady. Nie zależy mi na medalach i nie o nie tu chodzi. FIFA jest szczególnie czuła na wykorzystywanie jej struktury do wszelkich działań politycznych. Broni swojej niezależności.
Od tego, aby ścigać przestępstwa, jest wymiar sprawiedliwości. Federacja wspiera natomiast program profesjonalizacji sędziów. I nie chodzi tu tylko o to, aby sędziowie przeszli na zawodowstwo.
W Japonii uczestniczyłem w kursie, który pokazywał, jakie trendy obowiązują teraz w światowym sędziowaniu, jak poważnie podchodzi się do tego zajęcia. Jest tendencja, aby stwarzać arbitrom
idealne warunki do treningów, wykorzystywać przy tym trenerów, lekarzy, psychologów, programy komputerowe. Zamierzam przenieść to na polski grunt. Zlecę zmiany szefowi sędziów Sławomirowi
Stempniewskiemu.
Właśnie jestem umówiony z Leo na rozmowę. Przedstawi mi swój projekt, ale ostatecznych decyzji nie podejmę w tej chwili, bo lecę do Genewy na posiedzenie komisji UEFA.
W czwartek przyjdzie do PZPN na śledzika. Z tego, co mi opowiadał, to u niego w Holandii zupełnie inaczej obchodzi się święta. Idą do dobrej restauracji i tyle.