Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagłębie może wylecieć z ekstraklasy

19 grudnia 2007, 02:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Aktualny mistrz Polski Zagłębie Lubin może zostać ukarany degradacją do II ligi albo sześcioma walkowerami. Okazuje się, że według obowiązujących przepisów Wiesław Wojno nie mógł otrzymać zgody na prowadzenie zespołu jako trener. Powód: Zagłębie nie rozliczyło się dotąd z byłym szkoleniowcem Czesławem Michniewiczem - pisze "Fakt".

"Szef Wydziału Szkolenia Jerzy Engel bez oświadczenia Michniewicza, że w pełni rozliczył się z Zagłębiem, nie miał prawa nikomu wydać pozwolenia na bycie trenerem tego klubu. A z tego, co wiem, Michniewicz nie przesłał mu takiego pisma. Nie chcę teraz wypowiadać się, czy wynika to z popełnionego błędu, czy podstępu. Za takie uchybienia grożą walkowery. A trzy automatycznie decydują o spadku z ligi" - mówi Robert Kiłdanowicz prowadzący sprawę Michniewicza przeciwko Zagłębiu.

Kiedy Michniewicz obejmował Zagłębie, musiał czekać, aż klub ten rozliczy się z poprzednim szkoleniowcem Edwardem Klejdinstem. Mimo że w Lubinie był od 2 października 2006 to nie mógł oficjalnie być trenerem. Jednak Klejdinst w ciągu kilkunastu dni otrzymał kolosalne odszkodowanie i już nie było problemu z formalnym zatrudnieniem Michniewicza.

"Dziwi mnie, że teraz sprawa ciągnie się kilka miesięcy, a wówczas była tak szybko przeprowadzona. Dlaczego Michniewicz czekał, żeby wszystko załatwione było legalnie, a teraz zabrakło Engelowi konsekwencji? Zatrudnienie Wojno jest destabilizowaniem rynku piłkarsko-trenerskiego. Na dodatek pozbawiono Michniewicza prawa do obrony i przedstawienia swojej wersji odejścia z Lubina. Nikt nie poinformował go o posiedzeniu Wydziału Szkolenia, na którym podejmowano decyzje, a kiedy zażądałem protokołu z tego spotkania, to dotąd nie otrzymałem odpowiedzi. Zresztą Engel zachowuje się bardzo nieelegancko, bo nie odpisuje na żadne pisma. Chyba nie zależy mu na wyjaśnieniu tej sprawy" - denerwuje się Kiłdanowicz.

Przepis o tym, że trener odchodzący z klubu musi być z nim całkowicie rozliczony, wprowadził Andrzej Strejlau. Wydaje się jednak, iż w tym wypadku prawo nie jest respektowane, a co gorsza - są równi i równiejsi. Po Zagłębiu Lubin wypadałoby się przyjrzeć również innym klubom, w jaki sposób się żegnały ze swoimi trenerami. Tam mogą być podobne sytuacje...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj