Boks to śmiertelnie niebezpieczny sport. Południowokoreański pięściarz Yo-sam Choi, mimo że wygrał swój ostatni pojedynek, stanał przed o wiele poważniejszą walką: o życie. Choi, tuż po zejściu z ringu, stracił przytomność. Jest w śpiączce.
Kibice aż zamarli z przerażenia. Pod koniec walki z Indonezyjczykiem Heri Amolem, Yo-sam Choi dostał potężny cios w szczękę. Wytrzymał jednak na nogach do końca pojedynku. Po ogłoszeniu werdyktu stracił przytomność.
Lekarze do razu zabrali go do szpitala w Seulu. Jest w stanie śpiączki. Najprawdopodobniej będzie musiał przejść operację mózgu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|