Po walce twarz polskiego boksera wyglądała przerażająco. Rozbity łuk brwiowy i spuchnięte oko robiły złe wrażenie. "Od dziewiątej rundy nic nie widziałem na jedno oko" - opowiada Andrzej Gołota. Na szczęście kontuzja nie przeszkodziła mu w pononaniu Mike'a Mollo.
Nasz bokser wygrał po raz trzeci z rzędu na zawodowym ringu, dzięki czemu zbliżył się do prawa walki o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej organizacji WBA. W nowojorskiej Madison Square Garden polski bokser pokonał na punkty jednogłośną decyzją sędziów Amerykanina Mike'a Mollo.
Gołota lepiej zniósł trudy pojedynku kondycyjnie i wygrał, chociaż od dziewiątej rundy walczył z uszkodzonym łukiem brwiowym.
"Mam nadzieję, że nikt nie powie o mnie więcej, że łatwo się poddaję. Po ósmej rundzie właściwie nic nie widziałem na jedno oko, ale dalej boksowałem i to bardziej na wyczucie" - przyznał polski bokser po zejściu z ringu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane