Sensacyjne zwycięstwo Djokovicia w Australian Open to nie pierwszy wyczyn, którym Serb zapisuje się w historii tenisa. Od początku kariery Novak stara się bić wszelkie rekordy i piąć się w górę rankingu. Jego kariera rozwija się w szybkim tempie i jeśli dwudziestolatek z Belgradu nie zwolni, niedługo jego wygrane w Wielkim Szlemie przestaną kogokolwiek zaskakiwać.

Reklama

Pierwszy swój rekord pobił w 2005 roku: zajmując 78. miejsce, został najmłodszym tenisistą w pierwszej setce rankingu ATP. Rok temu Djoković wygrał turniej Rogers Cup w kanadyjskim Montrealu i został pierwszym od 13 lat tenisistą, który pokonał w jednych zawodach rozstawionych z trzema najwyższymi numerami - przypomina DZIENNIK.

Trzecia rakieta świata jest najstarszym z trójki synów Srdjana i Djordje. Rodzice poznali się na stoku narciarskim. Srdjan był dobrze zapowiadającym się narciarzem, a Djordje instruktorką w jednym z ośrodków w Górach Dynarskich. Novak miał iść w ślady rodziców i krewnych (jego wujek i ciotka też uprawiali narciarstwo). Ojciec chciał, by chłopak trenował piłkę nożną i spełnił jego marzenia. Ale Novak przypadkowo wziął rakietę tenisową do ręki w wieku 4 lat i już wtedy wykazywał większe zdolności niż rówieśnicy.

Kiedy miał sześć lat pojechał na wakacyjny obóz sportowy. Tam wypatrzyła go Jelena Gencić, była jugosławiańska tenisistka, która prowadziła zajęcia z młodymi zawodnikami. "Zobaczyłam małego czowieka taszczącego wielką tenisową torbę. Zapytałam, kto go tak spakował, odparł, że sam. Kiedy zapytałam, kim będzie, kiedy urośnie, odpowiedział, że numerem jeden na świecie" - wspomina Gencić.

Taką samą odpowiedź dała jej kilkanaście lat wcześniej Monica Seles, była liderka kobiecego rankingu. Po kilku tygodniach treningów Gencić pomyślała, że ten chłopak jest w stanie tego dokonać - pisze DZIENNIK.

W talent Djokovicia uwierzyli rodzice. Stwierdzili, że skoro tak bardzo chce zostać profesjonalnym tenisistą, to zaryzykują i zapłacą, ile będzie trzeba. Na szczęście w Kapaoniku, gdzie dorastał Novak, powstało kilka kortów, a pieniądze na treningi pochodziły z rodzinnego interesu. Małej pizzerii i ciastkarni w jednym z najbardziej uczęszczanej miejscowości turystycznej w Serbii.

Rodzice i rodzeństwo to najwierniejsi kibice Novaka. Są z nim podczas prawie każdego turnieju. W boksie przeżywają każdy zdobyty punkt. Każdy z nich ma na sobie koszulki z jedną literą, która układa się w napis Nole – przydomek Djokovicia. – Oni są moim amuletem – mówi tenisista o swoich bliskich.

Rodzice, kiedy miał 12 lat, pojechali z nim do Niemiec, gdzie trenował w monachijskiej szkółce Nikiego Pilicia. Gdy wrócił do kraju, właśnie zaczynały się naloty NATO na ogarniętą wojną domową Jugosławię. Djoković nigdy nie przerwał treningów z tego powodu. Każdy dzień zaczynał od porannych ćwiczeń na korcie. "Spędziliśmy kilkanaście dni w domu, bojąc się bombardowań. Postanowiliśmy, że nie spędzimy reszty życia w schronie. Novak wrócił na kort" - wspomina tamte czasy Srdjan Djoković.

Ojciec tenisisty mówi, że tamte wydarzenia miały wielki wpływ na syna. Obserwując go, wiedział, co Novak przeżywał, mimo że chłopak nigdy tego nie okazał. Czytając w gazecie nazwiska znajomych i przyjaciół, którzy nie przeżyli kolejnych nalotów, bał się, że on może być następny. "Po tamtych doświadczeniach mój syn nie boi się niczego" - twierdzi Djoković senior.

Mimo trudnych wydarzeń w dzieciństwie Novak Djoković wszędzie, gdzie się pojawi, jest duszą towarzystwa. Ma bardzo duży dystans do siebie i wielki talent aktorski. Podczas jednego players party po turnieju w Monaco Novak jako jedyny wziął udział w zabawie polegającą na sparodiowaniu jakiegoś zawodu. Wcielił się striptizerkę. Pod koniec swojego przedstawienia został w samych slipkach, a wszyscy zebrani na bankiecie pokładali się ze śmiechu - opisuje DZIENNIK.

Wśród kolegów na korcie ma przydomek Djoker. Potrafi trafnie sparodiować tenisistów z pierwszej 10 rankingu ATP. W internecie można znaleźć filmy z udziałem Djokovicia, który w szatni pokazuje najbardziej charakterystyczne cechy m. in Rogera Federera, Andy'ego Roddicka i Rafaela Nadala. Serb nie oszczędził też Marii Szarapowej. Na jednym z filmów przez minutę poprawia włosy, a później przez kolejną minutę przeskakuje z nogi na nogę patrząc w dal.

Wśród wielu talentów Novak Djoković ma też zdolności do śpiewania. Podczas ubiegłorocznego turnieju na Roland Garros dwudziestolatek z Belgradu brawurowo wykonał piosenkę "I will survive” Glorii Gaynor. Wideo z zapisem wokalnych popisów Novaka Djokovicia obejrzało już w internecie prawie 700 tysięcy ludzi. Zobacz jak to wyglądało.