Jacek Krzynówek ma się czym martwić. Po tym jak nie wypalił jego transfer do Herthy Berlin, reprezentacyjny pomocnik musi się modlić o to, by Leo Beenhakker zabrał go na finały Euro. "Krzynio" jest na krawędzi - trener Wolfsburga, Feliks Magath, nie ma zamiaru zabierać Polaka nawet na ławkę rezerwowych. Krzynówek za wszelką cenę chce więc odejść. Najlepiej do Wisły.
O swojej sytuacji będzie rozmawiał z niemieckimi działaczami po powrocie z kadry i meczu Polski z Czechami. "Jeśli po powrocie ze zgrupowania nadal nie będę się łapał do składu Wolfsburga, to poproszę Magatha o rozmowę" - zapowiada piłkarz.
Krzynówek ma się czym martwić, bo nie załapał się do osiemnastki na mecz swojej drużyny z Arminią. "Trener tłumaczył mi, że po zamieszaniu wokół mojej osoby powinienem odpocząć" - opowiada zawodnik.
Piłkarz chyba nie do końca wierzy szkoleniowcowi, bo wciąż jest w kontakcie z krakowską Wisłą. Czy jednak lidera polskiej ligi stać na Krzynówka? "Myślę, że tak" - odpowiada sam zainteresowany w rozmowie z "Super Expressem".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|