Dziesięć dni. Tyle pozostało Jackowi Krzynówkowi na zmianę klubu. Potem pozostanie mu już tylko gra w Wolfsburgu. A raczej marzenia o grze. Polak chce zmienić otoczenie, bo nie łapie się do składu niemieckiej drużyny. A nie łapie się, bo - jak twierdzą Niemcy - jest zwyczajnie słaby. I nie chodzi o żadne uprzedzenia.
Krzynówek liczy, że uda mu się dopiąć transfer do Wisły. Już dziś z Wolfsburgiem rozmawiać będzie dyrektor krakowskiego klubu, Jacek Bednarz.
"Krzynio" byłby wzmocnieniem Wisły, mimo że Niemcy twierdzą, że jest bez formy. "On nie gra w Wolfsburgu, bo jest słaby, a nie dlatego, że trener jest do niego uprzedzony" - cytuje jednego z niemieckich dziennikarzy "Gazeta Wyborcza".
Problemem Krzynówka jest to, że piłkarz nie jest w pełni sił. Kiedy był w formie, Magath bez problemów wystawiał go w podstawowej jedenastce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|