Psychologowie są wstrząśnięci. Ich zdaniem, nachalna promocja Klimka Murańki może mu tylko zrobić krzywdę. Najdalej posunął się jeden ze specjalistów mówiąc, że to, co wyczynia się ostatnio z ledwie 13-letnim skoczkiem, to zwykłe... wystawienie na aukcję. I podbijanie bębenka - kto da więcej.
Murańka stał się w ciągu kilku tygodni środkiem promocji, wystawianym na towarową giełdę. "Im częściej będzie się pojawiał w mediach, tym jego wartość dla reklamodawców będzie większa. Liczą się pieniądze, a przecież najważniejsze powinno być dobro dziecka" - kręci głową psycholog sportowy Kamil Wódka.
Tym, jak rodzice promują w mediach Murańkę, zaskoczony jest nawet Adam Małysz. Wszyscy rozsądni ludzie przekonują, że jeśli kariera Klimka nadal będzie prowadzona w taki sposób jak obecnie, to dorośli szybko zagubią gdzieś talent dziecka.
"To dziecko nie jest maszyną, która zrealizuje zrobiony dla niej program, tylko żywym człowiekiem" - przypomina na łamach "Gazety Wyborczej" Wódka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|