Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker: Nie jestem zadowolony

6 lutego 2008, 23:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Leo Beenhakker nie może się nadziwić ile Polacy piją wódki w święta
Leo Beenhakker nie może się nadziwić ile Polacy piją wódki w święta/Inne
Kibice cieszą się, że polscy piłkarze pokonali Czechów 2:0 - jedną z najlepszych drużyn świata. Ale Leo Beenhakker nie był zachwycony po meczu. "Zwycięstwo zawsze cieszy, ale z gry nie jestem zadowolony. Pozostawialiśmy Czechom zbyt wiele swobody. To jednak nie wina obrony, ale pomocy, od której powinna zaczynać się gra defensywna" - tłumaczy trener.

Wszystko podobało się za to strzelcowi przepięknej bramki, Mariuszowi Lewandowskiemu. "Fajnie, że w naszej drużynie nie zawsze gole strzelają napastnicy. Odpowiada za to większa grupa zawodników i cieszę się, że to na mnie trafiło. Czasem - tak jak w meczu z Czechami - łatwiej gra się przeciwko trudnemu przeciwnikowi" - powiedział pomocnik Szachtara Donieck.

Jacek Bąk również docenił klasę rywali. "Graliśmy przeciwko zawodnikom wielkiego formatu, ale zupełnie nie odczułem, że to wielkie gwiazdy. Koller, Baros, Ujfalusi? Owszem, bardzo znane nazwiska, ale przy nas sobie nie pograli. Sądzę, że jesteśmy na jak najlepszej drodze, aby uzyskać dobra formę przed mistrzostwami Europy" - dodał polski stoper.

Mecz z Czechami był bardzo ważny dla Artura Wichniarka. Po czterech latach wrócił do kadry, ale zagrał tylko 45 minut. "Gdyby Ebi strzelił tego gola po moim podaniu, miałbym przynajmniej asystę. A tak muszę czekać na kolejną szansę. Nie mogę narzekac po tych 45 minutach, które rozegrałem, ale też nie mam powodu, aby popadać w euforię" - stwierdził "Król Artur".

Bohaterem był za to jego imiennik - Artur Boruc, który obronił karnego. "Podchodzimy do sparingów jak do meczów o punkty i to jest bardzo ważne. Nie chciałbym jednak urazić poprzedniego trenera Pawła Janasa. Wtedy też naprawdę bardzo się staraliśmy, tyle że nie zawsze wychodziło. Czy faulowałem Barosa? Chyba tak, ale co to ma teraz za znaczenie. Najważniejsze, że nie straciliśmy gola także po rzucie karnym" - podsumował bramkarz Celtiku Glasgow.

"Najważniejsze, że potrafimy w odpowiednim memencie skoczyć rywalowi do gardła. Wykorzystać jego słabości. Czuć w tym wszystkim piłkarskie cwaniactwo. A do tego poparte jest to coraz lepszym przygotowaniem. Na szóstego czerwca ten zespół będzie gotowy do prawdziwej bitwy z Niemcami" - dodał asystent Leo Beenhakkera, Bogusław Kaczmarek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj