Naturalnie. Ja wiem, że cały kraj odbiera Wisłę jako polski Real Madryt i że wszyscy się jej boją. My jednak nie pękamy. Jesteśmy świadomi własnej wartości.
Stać nas na wicemistrzostwo Polski.
Mnie tam się podoba, że gramy z tymi zespołami u nich. Przynajmniej trybuny będą pełne. Wolę grać dla piętnastu tysięcy fanatyków w Zabrzu niż dla trzech w Wodzisławiu. Lubię jak coś
się dzieje. Zobaczy pan, Korona poradzi sobie z tą trójką.
Nie, raczej ciekawość i wielki głód gry.
Traktują swoje obowiązki profesjonalniej. Młodzi prowadzą się lepiej niż kiedyś. Mają świadomość tego, że na ich miejsce czeka mnóstwo osób, dlatego nie przesadzają z zabawą.
Nie, od tego są liderzy drużyny, Sławomir Rutka, Hermes czy Robert Bednarek. Ja nie wychodzę przed szereg, bo nie mam w kontrakcie punktu mówiącego o tym, że mam kogoś pilnować. Skupiam się
głównie na graniu. Chcę dzieki dobrej formie wrócić do kadry.
Jestem realistę, wiem, że będzie mi ciężko wrócić między słupki reprezentacji. Więcej o tej sprawie nie powiem.
Sam sobie pan odpowiedział pan na to pytanie. Żeby grać. Kwitowanie comiesięcznych, dużych pensji nie jest miłe, gdy człowiek nie występuje i czuje się zapomniany przez cały świat. Poza
tym nie lubię brać pieniędzy za nic.
Jestem chłopakiem z Suwałk, więc lubię mieć spokój i ciszę, taką swoją enklawę, w której mogę odpocząć. Moskwa mnie przytłaczała. Za dużo było w niej blichtru, przepychu,
korków.
To nie jest tak, że każdy Rosjanin to świr, zapewniam pana. Ale fakt, właściciel Korony robi świetne wrażenie. Inteligentny pasjonat piłki - tak go odbieram. Pod tym względem przypomina mi
milionera z Doniecka, właściciela Szachtara Rinata Achmetowa.
Nie wiem. Jeśli latem dostanę propozycję z zagranicy, na pewno ją rozważę. Ale nie jest tak, że ucieknę z Korony dla pierwszego lepszego klubu z Zachodu.