To był drugi mecz fazy play-off w Polskiej Lidze Siatkówki. W pierwszym AZS Olsztyn na własnym boisku pokonał Resovię 3:2. Gościom bardzo zależało, żeby doprowadzić do wyrównania.
Rzeszowianie w rewanżu prowadzili już 2:1 w setach. W czwartej partii nagle na boisku w składzie AZS pojawiło się czterech obcokrajowców, a przepisy mówią, że grać może tylko trzech.
Miejscowi tego nie zauważyli i gdyby mecz potoczył się dalej, bez względu na wynik przegraliby walkowerem - pisze "Fakt".
"Taką sytuację przeżyłem w Warszawie, gdy też nie zauważyłem, że wprowadziłem na boisko czwartego obcokrajowca. Wygraliśmy, ale potem odebrano nam zwycięstwo. Nikomu nie życzę,
by przeżył to, co ja wtedy" - wspomina Kowal. "Dlatego gdy zobaczyłem, że Mariusz Sordyl (trener Olsztyna) zrobił ten sam błąd, nie wahałem się, by podejść do sędziego i
powiedzieć mu, by cofnął akcję".
Tak się stało. Mecz rozstrzygnął się na boisku. Wygrała Resovia 3:2. Trener Kowal mógł mieć podwójną satysfakcję. "Nerwy były do końca, ale ani przez chwilę nie pomyślałem,
że lepiej byłoby nie mówić sędziemu o błędzie rywali. Siatkówka jest czystą grą" - uważa Kowal. "Wiem, że w sporcie jest coraz więcej oszustw. Może dlatego, że coraz
więcej pieniędzy można w nim wygrać. My też mamy obiecane duże premie za awans do półfinału, ale chcemy je zdobyć w uczciwej walce. Tak zostałem wychowany i tego będę się
trzymać!"
(do trzech zwycięstw):
3:0
(stan rywalizacji 2:0)
3:2
(stan rywalizacji 2:0)
3:0
(stan rywalizacji 1:1)
2:3
(stan rywalizacji 1:1)