A jeśli nie to co? Czy wypracowali sobie dużą przewagę okaże się dopiero jutro. Po meczu będziemy mądrzejsi.
A dlaczego nie? Wychodzimy na murawę, gramy bardzo dobrze, wygrywamy 2:0, wracamy. Tak trzeba myśleć. Nie mamy nic do stracenia.
Czyja to wypowiedź?
Cóż, dziwne ma chłopak marzenia... Co mogę powiedzieć? Ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Zamierzam zrobić wszystko, by wygrał Celtic. Jest mi przykro, że ktoś jedzie na ten mecz z takim nastawieniem.
O wrażeniach z Barcelony będziemy mogli porozmawiać po meczu. Wszystkie spotkania traktuję jednak podobnie - mecz jak każdy, zmienia się tylko otoczenie, stadion, rywal.
Nie ważne jak. Ważne z jakim skutkiem.
Słyszałem, że przegrali z Atletico. Meczu jednak nie oglądałem. Rywali oceniać nie chcę, nie mam takiego zwyczaju.
Czy ja wiem? Każdy z nas, grając w Lidze Mistrzów wie, że te mecze cieszą się szczególnym zainteresowaniem. Czy to będzie na Camp Nou, czy gdziekolwiek indziej, to już sprawa drugorzędna. Na tym etapie rozgrywek grają przecież same uznane europejskie firmy.
Szczerze mówiąc mam gdzieś, czy były fajerwerki, czy nie. Moje zadanie jest inne - mam jak najlepiej bronić. I to mam w głowie. Nie jakieś fajerwerki.
Tak. Jak widać, zdaniem niektórych, już nawet nie można cieszyć się ze zwycięstwa. Nawet nie chce mi się tego komentować.
O tym też nie będę rozmawiać. Do reprezentacji powołuje selekcjoner Leo Beenhakker i to jego trzeba pytać.
A czy jest to w tej chwili sprawa narodowa najwyższej rangi?