Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kontrole antydopingowe gwałcą moje prawa"

27 listopada 2008, 13:03
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Kibice z niesmakiem przełykają co i rusz gorzkie pigułki w postaci informacji o tym, że któryś ze znanych sportowców został złapany na dopingu. Ale sami sportowcy mają już dość wyrywkowych kontroli. Najlepszy alpejczyk świata Bode Miller twierdzi, że kontrole antydopingowe gwałcą jego prawa. "To, co się z nami wyczynia, jest obrzydliwe" - mówi.

Amerykanin uważa, że kontrole antydopingowe są po prostu nieznośne. "Codziennie musimy być dyspozycyjni przez godzinę, poinformować komisję antydopingową, gdzie będziemy, i zagwarantować naszą obecność, na wypadek, gdyby chcieli nas sprawdzić" - tłumaczy Miller.

Narciarz podkreśla, że nigdy nie stosował dopingu. "Ale niejednokrotnie zdarzało mi się startować na ciężkim kacu po całonocnych pijatykach" - dodaje niespodziewanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj