Tymczasem . Na bramkę gospodarzy z 25 metrów uderzył Marcin Kaczmarek i piłka odbiła się od słupka. Poloniści jakby pobudzeni tym . Przyniosło to efekt w 20. minucie. Z lewej strony dośrodkował Marcin Radzewicz, gdańskich obrońców zwiódł w polu karnym Marek Bazik i pokonał bramkarza.
Gospodarze mogli od tego momentu grać w ulubiony sposób, czyli z kontry. Pod obiema bramkami kilka razy przed przerwą bywało ciekawie. . Bliski pokonania bytomskiego bramkarza był także w 36. minucie Paweł Nowak. Po jego uderzeniu Wojciech Skaba bronił na raty.
na rozmontowanie po przerwie bytomskiej defensywy. To szybkie kontry gosopodarzy były groźniejsze, choć nie kończone celnymi strzałami. Trener gospodarzy zdjął w 67. minucie z boiska jedynego nominalnego napastnika Michała Zielińskiego, a miejscowi kibice domagali się kolejnych goli. I u.
Potem zaczęły się większe emocje, bo , z bliska pokonując Skabę. Pięć minut później prowadzenie Lechii mógł zapewnić kolejny rezerwowy - Jakub Zabłocki. Jego strzał po rykoszecie obronił bytomski bramkarz. Polonia zremisowała z Lechią, .
1:0 Marek Bazik (20), 1:1 Piotr Wiśniewski (76).
- Polonia Bytom: Peter Hricko, Lukas Killar. Lechia Gdańsk: Jakub Zabłocki.
Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów 6 000.
Wojciech Skaba - Peter Hricko, Adrian Klepczyński, Lukas Killar, Tomasz Nowak - Miroslav Barcik, Szymon Sawala, Marek Bazik, Rafał Grzyb, Marcin Radzewicz (71. Piotr Tomasik) - Michał Zieliński (67. Jacek Trzeciak).
Paweł Kapsa - Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz, Peter Cvirik, Arkadiusz Mysona (62. Piotr Wiśniewski) - Maciej Kowalczyk, Marko Bajić (75. Marcin Pietrowski), Łukasz Surma, Paweł Nowak, Marcin Kaczmarek - Paweł Buzała (75. Jakub Zabłocki).
Trener Lechii Tomasz Kafarski: "Za dużo zostawiliśmy swobody piłkarzom Polonii w pierwszej połowie. Po przerwie zagraliśmy już z większym charakterem. Były trzy pozytywne zmiany, a bramkę zdobyliśmy może nieco szczęśliwie, ale tak to w sporcie bywa. Polonia potwierdziła, że nie przypadkowo zajmuje tak wysokie miejsce w tabeli".
Trener Polonii Jurij Szatałow: "Mówiłem moim piłkarzom przed tym meczem, że będzie on bardzo ciężki. I to się potwierdziło. Uważam, że spotkanie było wyrównane, oba zespoły stworzyły podbramkowe sytuacje. Nam zabrakło siły ognia, ale tak to jest, kiedy mamy dwóch napastników, jeden jest kontuzjowany (Grzegorz Podstawek), a drugi (Michał Zieliński) nabawił się urazu już podczas meczu".