Po raz pierwszy Ugonoh był liczony w trzeciej rundzie. W kolejnym starciu ponownie znalazł się na deskach i sędzia Robert Gortat przerwał potyczkę.

Do tej pory Różański nie miał tak trudnego rywala w zawodowej karierze. Boksował przed dwoma laty z Albertem Sosnowskim, byłym pretendentem do tytułu mistrza świata, ale ten najlepszy okres miał już za sobą. Z kolei „Izu” Ugonoh niemal połowę kariery spędził walcząc w Nowej Zelandii, a jedyną wcześniejszą porażkę poniósł w potyczce z Amerykaninem Dominikiem Breazeale, który był wówczas po przegranej z Brytyjczykiem Anthonym Joshuą o pas IBF. Inna sprawa, że Ugonoh ostatnio boksował z bardzo długimi przerwami.

Mistrz Europy kat. średniej Szeremeta (20-0, 4 KO) wygrał po ośmiu rundach jednogłośnie na punkty – 79:73, 80:72, 80:72 - z Nikaraguańczykiem Edwinem Palaciosem (12-10-1, 8 KO). To była walka rankingowa, nie w obronie tytułu.

W 10-rundowym pojedynku o mistrzostwo Polski wagi półciężkiej Paweł Stępień (12-0-1, 11 KO) zremisował z Markiem Matyją (16-1-2, 7 KO), dlatego pas pozostał wakujący. Sędziowie punktowali 96:94 dla Stępnia, 97:93 dla Matyi i 95:95.

Podczas rzeszowskiej gali zwycięstwa zanotowali także m.in. Fiodor Czerkaszyn (13-0, 8 KO), Mateusz Tryc (8-0, 5 KO) i Damian Kiwior (5-1-1, 0 KO).