Trzy okrążenia przed końcem Grand Prix Australii Sebastian Vettel zderzył się z Robertem Kubicą. Obaj nie dojechali nawet do mety. "Jestem idiotą! Moje opony praktycznie nie istniały, a bolid nie miał przyczepności z torem. Powinienem był przepuścić Roberta" - kajał się po wyścigu kierowca Red Bulla.
>>> To Vettel jest winny kraksy z Kubicą
"Mój bolid był bardzo szybki przez cały wyścig, ale w tym jednym momencie . Przykro mi, bo " - przyznał kilkadziesiąt minut po zakończeniu zmagań w Melbourne.
Wcześniej, na gorąco, Vettel był mniej wylewny i starał się bronić. "Kubica jechał na twardych oponach i był ode mnie znacznie szybszy. W momencie zderzenia Robert był z przodu, a ja nie miałem dokąd uciec. Nie mogłem już bardziej zahamować ani uciec w prawo. Moje opony już do niczego się nie nadawały" - oceniał.
Po wyścigu z spowodowanie kolizji grzywną 50 tys. dolarów i utratą 10 pozycji na starcie do kolejnego, niedzielnego GP Malezji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|