Jak każdy piątek. Było trochę więcej problemów niż zwykle z balansem bolidu, dlatego i pracy było sporo. Musieliśmy intensywniej testować, no ale pamiętajmy, że ograniczają nas limity czasowe i kilometrów. Trzeba też oszczędzać silnik. Ja już jeden straciłem w Malezji.
>>>Fatalny dzień Kubicy. Polak na szarym końcu
Niestety moja waga w połączeniu z wagą samochodu daje najlepszych efektów. Jestem w dużo gorszej sytuacji, niż pozostali, dużo lżejsi kierowcy. To jest duży kłopot. Teraz musimy zobaczyć
czy jesteśmy w stanie go rozwiązać. W piątek warunki na torze też nie były moim sprzymierzeńcem. Przyczepność bardzo mała, opony też nie sprawowały się tak jak powinny.
Moim zdaniem ktoś na siłę chce zrobić spektakl. Opony na ten weekend średnio się nadają do jazdy. Zresztą identyczna sytuacja miała miejsce w Australii, gdzie niektóre bolidy –
także mój – wydawały się mocniejsze niż w rzeczywistości były. W takich okolicznościach wyścigi robią się ciekawsze. Cóż opony są takie jakie są i trzeba sobie dać z nimi
radę. Dlatego tak ważny w tym momencie jest prawidłowy balans bolidu. Twarde ogumienie trudno się nagrzewa, a miękkie zbyt szybko zużywa. Tak więc trzeba pracować nad przyczepnością by
chronić opony. Lepszy, bardziej przyczepny bolid mniej zużywa opony i lepiej się prowadzi. To wszystko idzie w parze, wszystko się łączy.
>>>Kubica nie wie, czy będzie miał dyfuzor
Cudów nie obiecuję. Będziemy walczyć, zobaczymy co się wydarzy.