Max Mosley w końcu się poddał i nie potwierdził, że nie będzie się ubiegał o kolejną reelekcję na na stanowisko prezydenta międzynarodowej Federacji Samochodowej. Oznacza to, że po 16 latach rządów Brytyjczyka, przyszła pora na zmiany.
"Chcę się skupić na rodzinie. W przyszłym roku skończę też 70 lat, przyszedł czas na zwolnienie tempa" – napisał w oficjalnym oświadczeniu Mosley. "Chciałbym też podziękować wszystkim za poparcie. Otrzymałem mnóstwo listów i emaili z poparciem. Mimo to zdecydowałem wycofać swoją kandydaturę" – dodał.
Brytyjczyk zachowa miejsce w Senacie FIA, zapowiedział też, że w październikowych wyborach poprze Jeana Todta. "Wierzę, że Jean jest odpowiednią osobą. Sprawdził się już jako menedżer dużego teamu, dobrze czuje prawa rynku. Sądzę, że będzie kontynuował rozpoczęte przeze mnie przed 16 laty dzieło" – zakończył Mosley.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|