Dziennik Gazeta Prawana logo

Niebezpiecznie szybki Nick

31 lipca 2008, 00:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Kubica na Węgrzech będzie musiał się mieć na baczności. Choć na torze Hungaroring oczekiwana jest rekordowa liczba ponad 30 000 kibiców z Polski, dla naszego zawodnika dotychczas był to dosyć pechowy tor, a dla Nicka Heidfelda wręcz przeciwnie - czytamy w DZIENNIKU. Niemiec przez ostatnie dwa lata dwukrotnie wywalczył tu podium, a obecnie w rankingu kierowców wielkimi krokami zbliża się do Kubicy.

Jeszcze niedawno mówiło się, że „Szybki Nick” przeżywa głęboki kryzys, a jego przyszłość w zespole BMW Sauber stoi pod wielkim znakiem zapytania. Dwa ostatnie Grand Prix zupełnie jednak zmieniły sytuację. Podczas gdy w Wielkiej Brytanii i Niemczech łącznie Robert zgromadził zaledwie dwa punkty, Heidfeld zdobył ich aż trzynaście, a jego strata do krakowianina w tabeli kierowców wynosi teraz zaledwie siedem oczek. "Jeszcze nie jestem tak szybki, jakbym sobie tego życzył. Moim celem nie jest zmniejszenie straty do Kubicy, lecz pokonanie go. Faktem jest jednak, że jeździ mi się coraz lepiej i problemy z początku sezonu udało mi się już prawie zupełnie rozwiązać" – mówi Niemiec.

Największą przewagę nad Nickiem Robert miał podczas kwalifikacji. Na 10 dotychczasowych czasówek aż 9 razy nasz kierowca był szybszy od kolegi z zespołu BMW Sauber, a jeden jedyny raz, kiedy ruszał do wyścigu z niższej pozycji, nie podjął nawet próby ustanowienia czasu z problemów technicznych. Pomimo stałych problemów w kwalifikacjach Heidfeld odrabiał straty w wyścigach. Ostatnio mocno sprzyjało mu szczęście, bowiem gdyby nie doszło do neutralizacji Grand Prix Niemiec w bardzo dogodnym momencie, Nick zamiast zająć czwarte miejsce, miałby problemy ze zdobyciem nawet punktu. Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie w rankingu kierowców jest już niebezpiecznie blisko Polaka - pisze DZIENNIK.

Na Węgrzech Kubica będzie próbował przełamać złą passę. Kiedy w 2006 roku debiutował tutaj w Formule 1, do mety dojechał na punktowanym, siódmym miejscu co w środowisku było sporą sensacją. Wynik mógł być jeszcze lepszy. W pierwszej fazie wyścigu tylne opony w jego bolidzie miały zbyt niskie ciśnienia, przez co samochód bardzo się ślizgał i kierowca aż dwa razy wypadł z toru. Kiedy jednak do jego auta założono nowe, dobrze napompowane opony Robert na mokrej nawierzchni nagle zaczął uzyskiwać doskonałe czasy i wyprzedził wielu rywali. Trudno się oprzeć wrażeniu, że tego dnia w jego zasięgu było nawet podium, ale ostatecznie i tak został zdyskwalifikowany z powodu niedowagi samochodu.

Także w zeszłym roku Kubica był wystarczająco szybki, aby stanąć na pudle, ale w sobotniej czasówce miał problemy ze skrzynią biegów i startował dopiero z siódmego pola. Ponieważ wyprzedzanie w bezpośredniej walce na ciasnym i krętym Hungaroringu graniczy z niemożliwością, do mety udało mu się nadrobić tylko dwie pozycje. Zamiast niego na podium załapał się Heidfeld...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj