Dziennik Gazeta Prawana logo

Mechanicy popsuli start Kubicy we Włoszech

5 listopada 2007, 23:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dramat Roberta Kubicy. Mechanicy BMW Sauber znowu zawalili Polakowi wyścig. Wyścig w jego ukochanych Włoszech, przed tysiącami kochających go kibiców. Robert mógł wskoczyć na Monzy nawet na podium, a przez błędy swojego zespołu zajął piąte miejsce.

Wszystko było piękne do 23. okrążenia Grand Prix Włoch. Kubica wystartował z 6. miejsca. Niestety, ruszał do wyścigu z prawej strony toru, gorszej, bardziej zabrudzonej. Błyskawicznie minął go Heikki Kovalainen z Renault, ale już dwa zakręty dalej Robert pokazał mu, gdzie jego miejsce, czyli za plecami Polaka - pisze "Fakt".

Kiedy kierowcy zaczęli zjeżdżać do boksów na do tankowanie i wymianę opon, Robert był nawet drugi, za Kimim Raikkonenem z Ferrari. I wtedy dostał się w ręce mechaników swojego zespołu. W pit stopie był blisko 18 sekund. Dramat i wstyd dla teamu.

Boksy BMW Sauber były tuż pod stanowiskami polskich dziennikarzy. Patrzyliśmy z niedowierzaniem na to, co się działo. Bolid ześlizgnął się z podnośnika. Mechanicy nie mogli sięgnąć pistoletem do tylnego koła, by je odkręcić. Miotali samochodem Kubicy na wszystkie strony. Czas uciekał, a oni nie radzili sobie z tak prostym zadaniem. Biało-czerwony kask Roberta kołysał się na wszystkie strony.

Tuż obok, przy stanowisku dowodzenia, siedział szef zespołu Mario Theissen. Odwrócił się i zaskoczony patrzył na to, co wyprawiają jego ludzie. Kiedy Robert wreszcie ruszył na tor, jeden z mechaników złapał się za głowę. Theissen ze spokojem odwrócił się do monitorów. "Robert niedokładnie najechał na swoje miejsce w pit stopie" - próbował tłumaczyć swój personel.

Kubica nie miał szans na powtórzenie ogromnego sukcesu z zeszłego roku, czyli trzeciego miejsca, mimo że w końcówce wyścigu jechał znakomicie. Wyprzedził Nico Rosberga z Williamsa i w błyskawicznym tempie odrabiał stratę do jadącego na czwartym miejscu kolegi z zespołu, Nicka Heidfelda. Zabrakło mu kilku okrążeń więcej. Zajął piąte miejsce, do Niemca stracił tylko 3,9 sekundy. "Nick chyba sobie odpuścił" - mówił Robert po wyścigu.

Nie narzekał na mechaników. "Bolid ześlizgnął się z przedniego podnośnika. To ich zaskoczyło. Starali się go ponieść, ale chyba się zablokował. Straciliśmy dużo sekund, ale jeszcze więcej straciłem jadąc za Kovalainenem" - ocenił Robert. "Nie panikuję, nie jestem rozżalony. Może mogło być lepiej, ale generalnie i tak jesteśmy słabsi od Ferrari i McLarena" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj