Jednym z pierwszych, którzy pogratulowali Robertowi Kubicy trzeciego miejsca w Grand Prix Bahrajnu, był Lewis Hamilton. Znany z ciętego języka Brytyjczyk nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie rzucił pod adresem Polaka kilku złośliwych uwag. "Robert jeździ dobrze, bo schudł. Schudł, bo przestał chodzić do KFC" - żartował kierowca McLarena.
Kto jak kto, ale Hamilton może sobie pozwolić na tego typu żarty. Obydwaj kierowcy znają się bowiem jak łyse konie. Wicemistrz świata z ubiegłego sezonu z Kubicą ścigał się już w 2000 roku na torach kartingowych.
Brytyjczyk twierdzi, że od tamtego czasu Kubica niewiele się zmienił. "Pamiętam, że już wtedy był bardzo, bardzo szybki i wzajemnie zmuszaliśmy się do coraz lepszej jazdy. No i wtedy też mówił już rzeczy, które dobrze znacie: <Och, to nie było wcale takie dobre okrążenie, bla bla bla, było okropne...>" - śmieje się Hamilton.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl