Robert Kubica mówił, że jazda w deszczu będzie mu sprzyjać i... niebo wysłuchało polskiego kierowcy. W Monako leje jak z cebra. W tej sytuacji pewne jest jedno - podczas wyścigu nietrudno będzie o kraksę. W takich warunkach wyścig mogą ukończyć tylko prawdziwi szczęściarze. Oby jednym z nich był Kubica.
Poprzednio takie ulewy widziano w Monako podczas wyścigu w 1996 roku. Wtedy wyścig ukończyli czterej kierowcy.
Kraksy mogą się przytrafić już na pierwszym zakręcie Sainte Devote. Wtedy wyścigiem rządzić będą chaos i loteria, co zresztą przewidywał Kubica. Polak jednak chciał deszczu, mówił że lubi ekstremalne wyzwania.
Teraz nie wystarczy już sama uważna jazda. Niektóre zespoły przewidziały złe warunki meteorologiczne i odpowiednio przygotowały się do wyścigu. Zyskają te teamy, które zdecydowały się na jeden pit stop - przewiduje gazeta.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane