Komu zależy na tym, żeby wprowadzić zamęt w szeregi BMW Sauber? Wczoraj wieczorem Robert Kubica i jego koledzy przeżyli chwile grozy. "W garażach BMW jest bomba" - usłyszeli w słuchawce telefonu policjanci. Natychmiast zarządzono ewakuację. Bomby nie znaleziono, ale jeśli policja namierzy dowcipnisia, będzie go to drogo kosztowało.
Dowcipniś zadziałał w czasie, gdy na torze trwały jazdy próbne. Policja natychmiast ewakuowała garaże BMW. Bomby na szczęście nie było, a prowokator może być pewien, że jeśli zostanie złapany, srogo zapłaci za swój głupi żart. Kary w Singapurze są drakońskie - nawet za najmniejsze przewinienie.
>>>Kubica chce w Singapurze odrobić straty
Zresztą zobaczcie sami - rzucenie papierosa na chodnik równoznaczne jest z karą 800 złotych. Tyle samo kosztuje jedzenie i picie w metrze. Na razie w taryfikatorze nie przewidziano fałszywego alarmu bombowego, ale po tym wybryku na pewno się to zmieni - pisze "Rzeczpospolita".
>>>Tor w Singapurze jest znany Kubicy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|